środa, września 19, 2012

39. "Jeśli zostanę" - Gayle Forman

 Z góry przepraszam, jeśli ktoś uzna moją recenzję za pełną spojlerów, ale ta książka jest po prostu... jednowątkowa. Nie opisuję szczegółów i nie zdradzam finału akcji, ale troszkę musiałam się wyżyć. Szkoda mi tej historii.

Hej, dzisiaj kolejna książka z mojego ostatniego ciągu czytelniczego "czytaj, przeżywaj, płacz". Dlatego wybrałam książkę "Jeśli zostanę" autorstwa Gayle Forman.

tytuł: "Jeśli zostanę"
autor: Gayle Forman
tłumaczenie: Hanna Pasierska
tytuł oryginału: If I Stay
wydawnictwo: Nasza Księgarnia
 

Historia opowiada o siedemnastoletniej dziewczynie, która wychowuje się w szczęśliwym domu megalomanów. Ma młodszego brata, który tłucze na perkusji. Mia za to gra na wiolonczeli. Dziewczyna spotyka się z chłopakiem - Adamem. Wszystko idzie trochę lepiej albo gorzej do czasu rodzinnej wyprawy samochodem w pewien śnieżny dzień.

Ciekawi mnie temat śmierci klinicznych i opowieści osób, które je przeżyły. Jednak Mia nie widzi światełka w tunelu. Ciągle jest w szpitalu, widzi wszystko dookoła. I spotyka się ze swoją rodziną nieświadomych jej ducha. Dziewczyna musi podjąć decyzję, czy zostać wśród żywych, czy poddać się bez walki.
Świetny temat na książkę, jednak dla mnie jest ona zbyt młodzieżowa. Mało poruszania tutaj wartości życia, wolności wyboru, walki o kolejny, przetrwany dzień. Główna bohaterka wspomina swoje dotychczasowe życie młodej wiolonczelistki i zakochanej dziewczyny. Dość ckliwa historia, która mnie nie porwała. Jej problemy też były dość schematyczne, jakby autorka nie miała pojęcia, o czym tak naprawdę pisze.

Mia jest dość irytująca. Opowiada te swoje piękne historie, a za chwilę odrzuca to wszystko co się jej przydarzyło. Prawdę mówiąc, nie wiem, co bym mogła więcej o niej napisać, ponieważ dla mnie dziewczyna w wielu miejscach była nijaka.

Liczyłam na dramat psychologiczny, jednak otrzymałam obyczajówkę napisaną prostym językiem.

Podoba mi się za to sposób napisania książki, której akcja rozgrywa się w przeciągu ok. doby. Sceny ze szpitala przeplatają się ze wspomnieniami bohaterki.  W ten sposób poznajemy, co dziewczyna ma do stracenia.

Zawiodłam się na zakończeniu, na które autorka prawdopodobnie nie miała pomysłu. Nie pozostawiło we mnie jakiejś pustki, książkowego kaca. Liczyłam na wzruszenie, łzy i opakowania chusteczek w pogotowiu, a jedynie chciałam dotrwać do ostatniej strony i mieć to za sobą.

Żałuję tej książki i jej niewykorzystanego potencjału.

 Jednak sam temat jest ciekawy, dlatego polecam tym, których interesują książki o wyborze zostania przy życiu czy odejściu. Bardziej kierowałabym moje rekomendacje do młodszych czytelników, ale myślę, że główny wątek może zaintrygować każdego.

Na sam koniec dodam, że uwielbiam minimalistyczną okładkę, jaką wybrała Nasza Księgarnia. Cudne zestawienie kolorów i jakaś odmiana od tych grafik ze zdjęciami nastolatek.

Moja ocena: 3/5

Miłego czytania i do usłyszenia!

12 komentarze:

Karriba pisze...

Mnie też okładka bardzo się podoba. W ogóle chyba mam w sobie jakiś pierwiastek estety, bo często zwracam uwagę na książkę właśnie ze względu na jej "opakowanie".

Chasm pisze...

Czytałam i nie wywarła na mnie zbyt dużego wrażenia. Książka sama w sobie nie jest zła, ale główna bohaterka to rzeczywiście dość irytująca osoba.

Sylwuch pisze...

Książki nie czytałam - temat sam w sobie jest interesujący, ale obawiam się trochę tej ckliwości i nijakości. Ciekawi mnie jednak to, jak autorka poradziła sobie z napisaniem całej historii, która dzieje się tylko przez jeden dzień. Nie będę usilnie szukała tej powieści, ale jeśli natknę się na nią to skorzystam z okazji i przeczytam.

Szarlotka pisze...

Piękna okładka, ale czytając Twoją opinie przeszła mi ochota na przeczytanie samej książki :P

Marta_Kornelia pisze...

Słyszałam o tej książce, ale myślałam, że jest lepsza... Pozdrawiam!

Marta pisze...

Mimo Twojej średniej oceny chciałabym przeczytać! Dopisuje do listy :)

B-e-a-utiful pisze...

nie słyszałam, po twojej recenzji nie wiem czy po nią sięgnę - zapowiadała się tak fajnie ;/

Amelia Grey pisze...

Faktycznie bardzo ciekawy pomysł. Mimo wszystko choćby ze względu na niego, to chciałabym przeczytać tę książkę:)

Polaris pisze...

Skoro taka ckliwa to raczej nie przeczytam.

Marciocha pisze...

okładka rzeczywiście piękna, ale po książkę na pewno nie sięgnę

Agnieszka D. pisze...

Nie wiem, czy nie starczy mi już wzruszeń.

StrawCherry pisze...

Przyznaję, że okładka śliczna :). Zawsze szkoda mi takiego niewykorzystanego potencjału w książkach

Prześlij komentarz

Poprzez komentarze wchodzę na Wasze blogi i staram się odwdzięczać.
Dziękuję za każdą opinię:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...