środa, października 31, 2012

56. "Joga. Ilustrowany przewodnik anatomiczny." - Leslie Kaminoff



To moja pierwsza recenzencka książka EVAH, dlatego pełna zaangażowania przygotowałam sobie malutkie karteczki z różnymi uwagami dotyczącymi tego tytułu. Profeska. Załóżmy:)

Przeczytałam niedawno wywiad z Dorotą Masłowską, w którym doczytałam się, że kobieta po 30. roku życie nieuchronnie zmierza w stronę grobu. Dla mnie ta granica przesunęła się na "po 18. roku życia".


Ostatnio wstaję z bólem kręgosłupa, trzaskiem kości i zwyrodnieniem mózgu. Pora sięgnąć po... książkę.


tłumaczenie: Karolina Bochenek 
tytuł: "JOGA. Ilustrowany przewodnik anatomiczny"
tytuł oryginału: Yoga Anatomy, Ypur illustrated guide to postures, movements, and breathing techniques. 
wydawnictwo: STUDIO ASTROPSYCHOLOGII

Innowacyjny, ilustrowany przewodnik łączący wiedzę medyczną, atlas anatomiczny i praktyczny kurs jogi. Każda ilustracja została przygotowana specjalną techniką.
Nowatorskie zaprezentowanie udziału poszczególnych mięśni w układzie statycznym lub w ruchu, umożliwi Ci samodzielne ułożenie efektywnego zestawu ćwiczeń.  






Autor napisał na wstępie, że przewodnik ten ma pokazać połączenie budowy ciała z jogą. Nie skupiamy się więc na duchowości, religii. Jak sam tytuł mówi - to przewodnik anatomiczny i to mnie najbardziej zainteresowało. Dobry wstęp dla zaciekawionych jogą i przepływaniem energii, prawidłowym oddychaniem.

Mamy dziewięć rozdziałów ze wstępem dla początkujących joginów, a następnie omówione są pozycje. Muszę przyznać, że natłok informacji zmuszał mnie do czytania fragmentów kilka razy. Zachciało ci się jogi, to teraz czytaj babo.

Książka zaskoczyła mnie informacjami o budowie ciała. I ja chcę zdawać maturę z biologii? Nawet najprostsza czynność wymaga pracy naszych mięśni, dlatego warto o nie dbać (powiedziała ta, co ślęczy przed komputerem 892 h na dobę).

Już w dynamice oddychania mamy sporą dawkę biologii. Co odróżnia te wydanie od podręczników szkolnych, to opisywanie oddechu z perspektywy jogicznej. Na podstawie naukowej wiedzy jasno objaśniane są terminy takie jak: prana, apana itp. Często dorzucono proste porównania ze znajomymi zjawiskami, przedmiotami, aby łatwiej móc sobie dane zagadnienie zobrazować.

Dowiedziałam się także, że prawdopodobnie mam wiele blokad w swoim organizmie, które utrudniają wszelkie przemiany. Chcę być oczyszczona, więc czytam dalej. (Właśnie przypomniały mi się magiczne chińskie plastry na stopy, które wyciągają wszelkie zło - czym byśmy byli bez Telezakupów Mango)

Wyszłabym na nieczułą, gdybym nie napisała o wydaniu książki. Całość dotarła ofoliowana. Kto nie lubi otwierać kopert, odpakowywać prezentów, że już nie wspomnę o bawieniu się folią bąbelkową? Otóż to. Dopiero otwierając przewodnik (okładka z mięśniami mało przyciągająca) zrozumiałam cenę tego wydania. Gruby, śliski papier, aż chce się dotykać. W sumie zapomniałam już o istnieniu takiego papieru, od kiedy przestałam czytać bajki dla dzieci, a do Polski wkroczył na salony eko trend.
Otóż na końcu znajdują się wszystkie asany odpowiednio pogrupowane (indeks w sanskrypcie i po polsku). Znajdują się tam także różne warianty poszczególnych pozycji.



Jeśli szukacie poradnika, co należy robić po kolei, to możecie się rozczarować. To profesjonalna książka, która, owszem, opisuje wiele rzeczy, jednak nie pokaże w prosty sposób, jak należy stanąć na drzewo.


tak robiono zdjęcia niektóry modelom
Ilustracje są fenomenalne. Co ciekawe, zanim doszło do ich powstania, robiono zdjęcia modelom, czasami na wysokości, żeby wszystkie mięśnie uchwycić. Dopiero później ilustratorka rozpoczęła nam nimi pracę. Muszę przyznać, że nawet nie wiedziałam, że posiadam aż tyle różnych mięśni! :) Myślę, że niektórych do dzisiaj jeszcze nigdy nie używałam.




Podsumowując: Ilustrowany przewodnik anatomiczny jest jakby atlasem, z którego możemy czerpać inspirację, wiedzę o ludzkim ciele, oddechu i energii. Laik może się troszkę zgubić, chociaż są rozdziały wprowadzające w temat. Jednak lektura tej książki moim zdaniem powinna być uzupełnieniem wiedzy o jodze.

Polecam osobom, które ćwiczą jogę, wiedzą jak należy to robić i chcą mieć przy sobie inspirację, przewodnik po różnych aspektach związanych z tymi ćwiczeniami:)

 Tak właśnie wyglądam podczas ćwiczeń. Ale się nie poddaję!

Za możliwość ratowania swojego kręgosłupa dziękuję wydawnictwu Studio Astropsychologii, co jednak nie wpłynęło na treść mojej recenzji.

strona autora: yogaanatomy.org

BTW. Warto czytać nową Masłowską? Mam okazję, ale nie wiem, czy sięgnąć po tę książkę, kiedy stos już sięga sufitu.

niedziela, października 28, 2012

55. Wiadomości książkoholika #8

  Czyli kolejna odsłona Pudelka literatury. Po niedzieli wstawię coś zupełnie nowego + recenzję moich wygibasów.

Film

Pierwsza zapowiedź nowego serialu CW na podstawie książek Candance Bushnell

Miałam okazję obejrzeć przedwczoraj "Seks w wielkim mieście 2". Jakoś zachwycona tą produkcją nie jestem, ale nie zmienia to faktu, że amerykańska stacja telewizyjna CW kupiła prawa do książki Candance Busnell. Historia w serialu będzie opisywać nastoletnie lata głównej bohaterki - Carrie. W tej roli zagra Anna Sophia Robb. Nie znamy konkretnej daty emisji pierwszego odcinka.
 Colton Haynes być może zagra w ekranizacji "Niezgodnej"
Fani serialu "Teen Wolf" mogą być lekko rozczarowani, ponieważ aktor tego serialu, Colton Haynes, potwierdził swoje odejścia z kasowej produkcji MTV. Później aktor zaczał followingować na twitterze autorkę "Niezgodnej". Napisał też o tym, że niedługo będzie miał dla fanów dobra wieści. Takie to troszkę gdybanie, ale rzekomo przypadnie mu rola Foura. 
Niezgodna wkroczy do kin w marcu przyszłego roku.

Zwiastun ekranizacji książki "Safe Haven"
Nicholas Sparks jest chyba w czołówce listy autorów, których książki zostają ekranizowane. I tak kolejna jego powieść wejdzie do kin. Już dzisiaj możemy zobaczyć zwiastun.

Opis filmu z filmwebu:
Kiedy tajemnicza, młoda kobieta, Katie (Julianne Hough) pojawia się w nadmorskim miasteczku w Karolinie Północnej, budzi ciekawość tutejszych mieszkańców. Zamknięta w sobie bohaterka unika jakichkolwiek, bliższych znajomości. Pewnego dnia poznaje owdowiałego właściciela niewielkiego sklepu, Alexa (Josh Duhamel). Dziewczyna coraz bardziej angażuje się w życie Alexa i jego dzieci oraz zapuszcza korzenie w lokalnej społeczności.
Premiera 8 lutego 2013 roku

Nowości wydawnicze

E... znowu średnio na rynku jak dla mnie.  Żadnych paranormali...
Bernadetta Darska - "To nas pociąga!"
Czytam sobie aktualnie o skandalistach literatury, to i o antybohaterach filmu/serialu bym poczytałam. Bernadetta Darska zajmuje się paroma "złoczyńcami": Dexterem z "Dextera", Waltem Whitem z "Breaking Bad", Hankiem Moody z "Californication", Nancy Botwin z "Trawki". Pani Darska zajmuje się etycznymi rozterkami bohaterów, którzy bądź co bądź zapisali się już  w popkulturze. A przynajmniej w środowisku serialomaniaków.

 Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe Katedra






Chuck Palahniuk - "Rant"

 Opis z onet:
Utrzymana w formie wywiadu rzeki biografia niejakiego Ranta, małomiasteczkowego odmieńca, który wykorzystuje w niecodzienny, perwersyjny sposób swoje wyczulone zmysły smaku i węchu.
 Wydawnictwo: Niebieska Studnia









Niusy

Ebook 31.10 do pobrania na Halloween
Można za darmo pobrać sobie książki 31.10 Wioska przeklętych
klik klik

Witkacy nieupupiony

Wybrany został na portalu lubimyczytać jako osoba, której nie udało się upupić. Temat bliski memu sercu, bo aktualnie czytam Ferdydurke.A "Szewców" też miałam okazję przeczytać.
Zostanie wydana kolejna powieść Franza Kafki
Co za życie, kiedy chcesz, aby Twój przyjaciel spalił po Tobie wszystkie dzieła, ten z kolei przekazuje je swojej sekretarce, która przekazuje je swojej córce, która postanawia je wydać, aby zarobić pieniądze. Może coś pomyliłam, ale absurd pozostanie absurdem.

czwartek, października 25, 2012

54. "Carrie" - Stephen King

 Nie obchodzę Halloween, przebrana byłam raz w życiu. Za pielęgniarkę. Uuu, creepy.
To moja pierwsza styczność z twórczością Stephena Kinga, którego zawsze się bałam. Nie jestem fanką horrorów, ale ciekawość była silniejsza. A w dodatku jego debiut nie jest zbyt długą lekturą:)




tłumaczenie: Danuta Górska
tytuł oryginału: Carrie
wydawnictwo: Prószyński i S-ka






Wątek może i dość oklepany. Teraz. Myślę, że w latach 70. to mógł być dobry debiut z interesującym tematem na książkę.

Uwielbiam historie o zemście "nieudaczników", za jakich ma otoczenie. Myślisz sobie, że ktoś jest bezbronnym, łatwym celem - kiedy ta osoba już planuje swój odwet za wszystkie krzywdy. Akurat Carrie niczego nie planowała. Ba, ślepo wierzyła, że jej los się odmieni a ludzie szczerze ją polubią. Jednak w każdej historii trafią się osoby , które okrutnie potrzebują poczuć się lepszymi od innych. Tacy, który wytkną twoje wady tylko by poprawić swoje samopoczucie. I żeby nie musieli myśleć o tej pustce, którą tak obłędnie starają się zapełnić.

Można powiedzieć, że Carrie to zwykła nastolatka. Każdy tam ma jakiś wrogów, jednak podczas lektury zastanawiałam się: czy to wina tej dziewczynki, że się nad nią znęcają? Przecież nie zostałaby tak upokorzona na początku historii, gdyby nie braki wiedzy. Wiedzy, którą (wg mnie) powinna przekazać jej najbliższa kobieta - mama. I tak doszłam do wniosku, że to wszystko jej wina. Może przesadzam, ale to matka wpłynęła na to, jak Carrie wyglądała, z kim się spotykała, gdzie chodziła itp.

Odbiegając na chwilę od głównego wątku: King pokazuje jak chory jest fanatyzm. A religijny fanatyzm wręcz mnie przerażał. Gdzie zaciera się granica pomiędzy wiarą a obłędem? Jak można być tak skrajnym, aby w imię wielkich wartości czynić tak okrutne zło? Nie pojmuję tego i to mnie najbardziej wystraszyło w dziele Kinga.

Tak, nie cała telekineza, której masa w różnych paranormalach. Nie okrutne zachowanie Carrie. Tylko to, co wpłynęło na ostateczny kształt bohaterki. Jej matka to artystka - dzień po dniu tworzyła potwora w swojej córce, który w końcu nie wytrzymał dalszego upokorzenia. Po prostu był zbyt wielki, aby móc go w sobie zdusić.

Wyobraźmy sobie pustą szklankę, do której codziennie ktoś wrzuca malutką karteczkę z upokorzeniem, wstydem, goryczą, obelgą. W końcu te karteczki nie będą się tam już mieściły i siłą rzeczy zaczną wylatywać (jakoś brak mi odpowiedniego słowa, ).

I nie chcę tutaj rozgrzeszać Carrie, jednak nie uważam ją za złą osobę. Pomimo tego, co zrobiła.

Jej historia i ona sama jest po prostu smutna. Współczuję jej.

Historia dość przewidywalna, tym bardziej, że opis z tyłu okładki jest bardzo bezpośredni. Mimo to czytało się szybko. Ta książka zapewniła mi emocje, których szukam w tytułach wydawniczych.

Polecam osobom, które dopiero chcą zapoznać się z twórczością Kinga, poszukują mało strasznego horroru z w miarę przewidywalną akcją. Książka trochę daje do myślenia: zło powraca. Może właśnie ktoś zapisuje nas na swoją własną czarną listę do odstrzału? :)

Moja ocena: 3,5/5
Miłego czytania i do usłyszenia!

niedziela, października 21, 2012

53. Wiadomości książkoholika #7

Film

Plakat promujący film "Ciepłe ciała"

Film powstał na podstawie powieści o tym samym tytule  autorstwa Isaaca Mariona. Historia opowiada o zombie, który zakochuje się w "normalnej" dziewczynie. 
Dla mnie Nicholas Hoult wygląda bardziej jak emo niż zombie.

Nowy klip z filmu "Życie Pi"


Film uderzy do kin 21. listopada. Jest to filmowa adaptacja książki Yanna Martela, o dziwnie znajomo brzmiącym tytule "Życie Pi".

Shailene Woodley być może w filmie "Niezgodna"!
Młoda aktorka znana z serialu "Tajemnica Amy" (film o 15-latce, która zachodzi w ciążę i przez milion odcinków wałkowany był jej związek z nieudacznikiem Benem) rozmawia z osobami odpowiedzialnymi za obsadę ekranizacji książki młodzieżowej napisanej przez Veronicę Roth.
Shailene miałaby zagrać Tris.

Zwiastun filmu "Carrie"
Kolejna adaptacja filmowa debiutu Stephena Kinga, o której zresztą niedługo napiszę. W filmie zobaczymy takie aktorki jak Chloe Moretz i Julianne Moore.

Nowości wydawnicze

"500 polskich książek, które warto w życiu przeczytać" - Karolina Haka-Makowiecka, Marta Makowiecka
 Zobaczcie tylko na tę kobietę na okładce, która czyta kobietę na okładce. Ładna incepcja.
To chyba jeden z niewielu leksykonów, który ostatnimi czasy mnie zainteresował. W końcu chciałabym wiedzieć, co warto czytać. A wśród 500. książek na pewno da się coś wybrać. Tylko kiedy autorki miały czas, żeby tyle przeczytać (zakładając, że połowa lektur nie była taka świetna, żeby umieszczać je w leksykonie + jakieś zagraniczne książki na pewno też były czytane)
Autor: Karolina Haka-Makowiecka , Marta Makowiecka
Wydawnictwo: Muza 
Data wydania: listopad 2012




"Ciemniejsza strona Greya" - E.L. James
 Seryjnie, tydzień bez tej serii jest tygodniem straconym.
Kontynuacja pierwszej części erotycznej trylogii "50 twarzy Greya". 
Czyli dalsze seksualne ekscesy Any i Christiana.
Ja już swoją część mam. I nie wiem, czy powinnam się tym chwalić:)
 Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 7 listopad 2012










 Audiobook "Paragraf 22" - Joseph Heller
Miałam zawsze ochotę przeczytać tę powieść, która zresztą jest na liście amerykańskich lektur obowiązkowych (może i BBC też).
Teraz wychodzi seria audiobooków. Pan Krzysztof Globisz  ma niesamowity głos. Dla mnie znakomity aktor, twórca.
Słuchałabym;)

Czyta: Krzysztof Globisz
Wydawnictwo: Agora
Data wydania: 26. października 2012




Niusy

Portret psychologiczny czytelnika XXI wieku
Na portalu Rynek Książki natknęłam się na bardzo ciekawą publikację. Szkoda, że jest to jedynie reklama eseju, którego z chęcią bym przeczytała. Mianowicie sprawa dotyczy współczesnego czytelnika, który może sobie ściągnąć ebooka nawet na smartphone'a. Jacy jesteśmy i gdzie w tym wszystkim są książki, które coraz mniej je przypominają?
Sama jestem trochę tym przerażona. Ostatnio dowiedziałam się, że niektóre wydawnictwa wysyłają już ebooki do recenzentów zamiast papierowych wydań. Dla mnie troszkę smutne.

KLIK KLIK

Do miłego!

środa, października 17, 2012

52. Niesamowite książki

Wow, sza-po-ba. Natknęłam się ostatnio w internecie na wpis z różnymi, wręcz dziwacznymi wydaniami książek. I, o dziwo, są po prostu świetne. Autorzy musieli mieć pomysł na przyciągnięcie uwagi. Udało im się ze mną. A jak będzie z Wami?

Pewnie ciekawi zjadacze słów już spotkali się z poniższymi wynalazkami, ale chciałam o nich króciutko napisać:)

1. 2 w 1 - książka i jedzenie

Sama często mam ochotę coś przegryźć podczas jakiejś lektury. Wiem, że w szkole panie bibliotekarki zawsze uczyły, aby nie jeść podczas czytania, bo można poniszczyć książkę. Ale co, jeśli dana książka jest zrobiona z... makaronu?
Powyższa publikacja została zrobiona z ciasta na lasagne. Jest to książka kulinarna. Po jej przeczytaniu możemy od razu brać się do gotowania:)

2. W końcu rozwiązanie dla czytających po ciemku



Kto zna problem z latarką pod kołdrą? A może sama wykazuję się infantylizmem pisząc o takim problemie. Jednak jako dziecko większość miała ten problem z czytaniem. Rodzice straszą, aby gasić światło, a tutaj człowiek chce jeszcze poczytać komiksy/co tam czytają inni. 

No i tadam! Autorzy powyższej książki postanowili ułatwić nam to zadanie, ponieważ wymyślili książkę, która świeci w ciemności. I tylko wtedy da się cokolwiek z niej przeczytać, bo w dzień sprawia wrażenie zwykłego, czystego notesu.

 3. Coś dla lubiących się sobie przyglądać


Ta książka miała nie tylko szokować, ale także zmuszać nas do myślenia. Przekładając "karty" przyglądamy się samym sobie z uwagą. Widzimy siebie z różnych kątów. Ogólnie zamysł był taki, abyśmy poznali samych siebie. I pomyśleć, że wystarczą do tego zwykłe lustra. Książka z 1985 roku.

4. Książka na deser?


Przecież nie samą kulturą człowiek żyje. I po obiedzie z makaronem i mielonym warto sięgnąć po coś słodkiego. Książka "Design criminals" została stworzona z masy cukrowej, a atrament jest także do spożycia. I w ten sposób rozwijamy się umysłowo i głodni nie chodzimy:)

5. Książka do podlewania

Osobiście wolę jakiś ładny kwiat w doniczce, ale jeśli kto chciałby pogodzić literaturę z ogrodnictwem - czemu nie. Publikacja reklamowała film "Księga dżungli 2" w Hiszpanii. No i widzę już powiązanie...

6. Jak bezkarnie drzeć karty w książce?

Ano tak, jak instrukcja na zdjęciu to pokazuje. Tutaj jest ważna jest treść książki, o której nie będę się rozwodzić. W każdy razie autorze i projektantka książki chcieli, aby czytelnik był zmuszony do zniszczenia publikacji, jeśli chce przeczytać tę krótką historię. No i masz ci los.

7. Co zrobić, gdy wylejemy kawę na książkę?

Rada brzmi: chwyć za pędzel i zacznij malować. Całość została stworzona z takich właśnie plam kawy. Jeśli ktoś nie słyszał o malowaniu kawą, odsyłam do różnych informacji w internecie, naprawdę ludzie potrafią tworzyć cuda. Różne cieniowanie, ekspresyjność. Warto przyjrzeć się takim malowidłom.

8. Szkoda drzew



Autorzy powyższej publikacji prawdopodobnie doszli do tego samego wniosku, kiedy zobaczyli, ile papieru idzie na te wszystkie piśmiennictwa. No i doszli do wniosku, że stworzą tytuł wydawniczy na papierze z nasion. Czy ja dobrze zrozumiałam? Czytacie, a później siejecie.

9. Dalej szkoda drzew

 Otóż jeśli nie nasiona, to może muł z dorzecza takich rzek jak Nil, Amazonka, Mississippi, Nairobi, Hudson itp.

10. A moim największym hobby jest spanie.

Coś dla studentów, uczących się, ludzi po pracy. Dla wszystkich. Bo kto z nas nie śpi? A teraz można przy tym wyglądać nawet mądrze.




Miłego czytania i do usłyszenia!

Btw. ponadrabiam Wasze blogi w pt/sob/niedzielę. Ciekawa jestem nowych recenzji i wpisów, ale muszę pozaliczać parę przedmiotów.

źródło: flavorwire

niedziela, października 14, 2012

51. Wiadomości książkoholika #6

Film



Filmik zza kulis "Miasta kości" i wywiady z aktorami
Wraz z MTV wchodzimy na plan "Miasta kości" i oglądamy parę scen zza kulis. Ludzie, o 3 w nocy nagrywacie? Josh Horowitz rozmawiał z  Lily Collins, Jamiem Campbellem Bowerem, Kevinem Zegersem, Jemimą West i Robbiem Sheehanem. Nie mam pojęcia, jak powinnam odmienić amerykańskie męskie nazwiska i imiona, więc wszędzie dodałam końcówkę -em. A Robert Sheenan z "Misfits" wygląda niesamowicie w okularach Natomiast Jamie Campbell sprawia wrażenie wychudzonego chłopaka z wytrzeszczem, który pracuje o 3 w nocy. Ale to tylko moje zdanie.
Trzy nowe plakaty promujące "Nędzników"
Popularna twarze + literacka klasyka Victora Hugo. Może warto się zainteresować. Po więcej szczegółów odsyłam na filmweb: KLIK KLIK
Warner Bros wyprodukują serial na podstawie serii Scotta Westerfelda
 "Midnighters" to cykl książek, które opowiadają o osobach urodzonych tego samego dnia podczas burzy z piorunami. Okazuje się, że bohaterowie posiadają dostęp do 25. godziny doby (też by mi się przydała taka moc).
Za scenariusz zabrali się twórcy popularnego serialu "Chuck". Rzekomo serial ma zostać wyemitowany w przyszłym roku, ale nie znamy konkretnej daty premiery. Osobiście stawiam na tradycyjny wrzesień/październik.

Nowości wydawnicze 

Jakoś w tym tygodniu nic mnie nie urzekło. 
"Dziewczyna, która chciała zbyt wiele"- Jennifer Echols
Historia opowiada o dziewczynie, która lubi bunt, gangsterkę i martensy. Pewnego dnia postanawia uciec.
Jednak ma pecha, bo spotyka na swoje drodze młodego policjanta, 19-letniego Johna. U nas w Polsce licealni policjanci by nie przeszli. Jeszcze, bo lubimy się inspirować Stanami Zjednoczonymi.
Nie przedłużając: para się nienawidzi i dogryzają sobie na każdym kroku.
Już wiecie jak to się skończy? No właśnie.
Jednak rzekomo zostanie przekroczona jakaś granica.

Data wydania: 17. października
Wydawnictwo: Jaguar




"Krąg" - Sara B. Elfgren, Mats Strandberg
A tutaj okładka niczego sobie. I opis nawet nawet, ale szału nie ma.
Poznajemy dziewczęta, które rozpoczynają naukę w liceum. Na początku nic szalonego się nie dzieje, dopóki nie spotkają się w parku, kiedy na niebie pojawi się czerwony księżyc. Od tego czasu dziewczyny muszą utworzyć krąg. Nie wiem, czy strzelają laserami z oczu, ale niewątpliwie mają moce.
Książka reklamowana jest hasłami: Tajemnica strach magia śmierć miłość przyjaźń
Czyli mamy tu wszystko. 

To pierwsza część trylogii
Data wydania: 17. października
Wydawnictwo: Czarna Owca



"Nie mogę powiedzieć ci prawdy" - Lauren Barnholdt
Na koniec tych nowości czymś Was zaskoczę.
Powieść koncentruje się na dziewczynie, która wyleciała z poprzedniej szkoły i rzezimieszku, który jest synem senatora i także mógł pocałować klamkę swojej poprzedniej szkoły.

Para spotyka się w nowej szkole i bardzo się nienawidzą. Jednak później się w sobie zakochują.

Ale mają sekrety, które mogą zniszczyć ich związek dusz!

Data wydania: 17. października

Wydawnictwo: Jaguar




Niusy


Lista finalistów National Book Award
Otóż The National Book Award to jedne z najbardziej prestiżowych nagród w Stanach Zjednoczonych. Co roku wybierani są pisarze i ich tegoroczne dzieła. Zwycięzca dostaje 10 tys. dolarów, następni zdobywcy nagród po 1 tys dolarów. No i statuetki.
W dziury zasiada 5. ekspertów.

Nagrody przyznawane są w czterech kategoriach: literatura piękna, literatura faktu, poezja i literatura młodzieżowa.
Literatura piękna
“This Is How You Lose Her” - Junot Díaz
“A Hologram for the King” - Dave Eggers
“The Round House” - Louise Erdrich
“Billy Lynn’s Long Halftime Walk” - Ben Fountain
“The Yellow Birds” - Kevin Powers
Literatura faktu
“Iron Curtain: The Crushing of Eastern Europe, 1945-1956” - Anne Applebaum
“Behind the Beautiful Forevers: Life, Death, and Hope in a Mumbai Undercity” - Katherine Boo
“The Passage of Power: The Years of Lyndon Johnson, Volume 4” - Robert A. Caro
“The Boy Kings of Texas” - Domingo Martinez
“House of Stone: A Memoir of Home, Family, and a Lost Middle East” - Anthony Shadid
Poezja
“Bewilderment: New Poems and Translations” - David Ferry
“Heavenly Bodies” - Cynthia Huntington
“Fast Animal” - Tim Seibles
“Night of the Republic” - Alan Shapiro
“Meme” - Susan Wheeler
Literatura młodzieżowa
“Goblin Secrets” - William Alexander
“Out of Reach” - Carrie Arcos
“Never Fall Down” - Patricia McCormick
“Endangered” - Eliot Schrefer
“Bomb: The Race to Build-and Steal-the World’s Most Dangerous Weapon” - Steve Sheinkin

Czuję się jak kompletny ignorant, bo pierwsze słyszę o tych książkach. 
Książka na podstawie fanfiction o One Direction
16-letnia Emily z Wiekiej Brytanii napisała na portalu moveallas.com swój fanfic o dziewczynie ze Szkocji, która przyjeżdża odwiedzić swoją przyjaciółkę i poznaje zespół One Direction. Zaczyna spotykać się z chłopakami. Okazuje się, że dwóch z nich się w niej zakochało.
Tytuł książki to "Loving the Band".
Pisanie fanficków robi się coraz popularniejsze ze względu na E. L. James itp.
Szkoda tylko, że nawet ja (czytelniczka "ambitnych" "Wojen w SPA") nie sięgnę po tę powieść. Jednak gdybym miała młodsza kuzynkę, która słucha współczesnych US5. Albo Just5 - miłość do Bartka Wrony nigdy się nie kończy ;)


Miłego czytania i do usłyszenia!

piątek, października 12, 2012

50. '"7 razy dziś" - Lauren Oliver

Wiem, że aktualnie czytelnicze serca  szturmem podbija "Delirium". Jednak sama rozpoczęłam przygodę z powieściami Lauren Oliver od jej debiutu literackiego, jakim jest "7 razy dziś". Aż poczułam więź z autorką, kiedy dowiedziałam się, że uwielbia ketchup w takim samym stopniu jak ja :) Ciężkie życie uzależnionego...


autor: Lauren Oliver
tłumaczenie: Mateusz Borowski 
tytuł oryginału: Before I fall 
wydawnictwo: Otwarte







Historia opowiada o nastoletniej dziewczynie, która należy do elity szkolnej. Świętobliwego życia raczej nie prowadzi. Chodzi na zakrapiane alkoholem imprezy. I jedna z takich imprez okazuje się być jej ostatnią...

Jednak Samantha zostaje zawieszona w jakiejś czasoprzestrzeni. I tak oto następnego dnia budzi się w swoim własnym łóżku feralnego dnia, którego umarła. I tak siedem razy. Dla niej istnieje tylko "dziś".

Całość jest zbudowana na motywie "dnia świstaka". Bohaterka codziennie przeżywa to samo, jednak może modyfikować swoje własne zachowanie. I na tym autorka chciała się skupić. Niestety pomimo tego, że Oliver próbowała, aby każdy dzień czymś się różnił, prowadził nas do jakiejś refleksji, JA zaczynałam się nudzić w połowie książki. Po prostu za dużo tego samego jak dla mnie.

Muszę jednak przyznać, że ciekawił mnie pomysł na tę powieść, w której mamy możliwość zmieniania przyszłości. Szkoda tylko, że ten "efekt motyla" i tak prowadził do tych samych wydarzeń pod koniec każdego rozdziału. Mimo to razem z bohaterką staramy się zmienić bieg wydarzeń i w tym czasie uczymy się, co niesie ze sobą gorzka popularność. Czy warto żyć według własnego sumienia, czy może lepiej żyć dla innych i pod publikę? Lauren Oliver daje jasną odpowiedź.

Ta książka nie była jednak optymistyczna. Jeśli szukacie przekazu "nigdy nie jest za późno", to się rozczarujecie. Czasami nie możemy wszystkiego naprawić. Dlatego warto wiedzieć, kiedy przekraczamy granicę. Kiedy jeszcze możemy się zatrzymać i naprawić swoje błędy.

Samantha denerwowała mnie pod wieloma względami. I nie dlatego, że była pusta, próżna i popularna. Nie potrafiła po prostu powiedzieć stop. Czasami może i by chciała inaczej się zachowywać, ale bała się utraty stanowiska, "przyjaciół" i elitarności. 

Język jest prosty i przystępny, taki dla młodzieży o młodzieży. I nie ma się do czego przyczepić w tej kwestii, bo cieszy mnie to, że autorka chciała przede wszystkim coś przekazać. Nie potrzebowała do tego wielkich i ciężkich słów.

Mimo wszystko myślę, że książka nie potrzebowała aż tyle stron. Chociaż rozumiem, że wszystkie zmiany w Sam nie mogły nastąpić z szybkością kupujących na wyprzedażach w Czarny Piątek, ale trochę mnie nużyły jej identyczne przygody.

Jakiś większych cytatów do powieszenia nad łóżkiem też nie znajdziemy. Pani Oliver nie oddziedziczyła po Coelho tego talentu.

Muszę przyznać, że podoba mi się zakończenie. Już myślałam, że będzie tandetne niczym w "Jeśli zostanę". A tutaj przyjemna niespodzianka. Na plus.


Podsumowując, książka "7 razy dziś" jest przystępną powieścią o zmianie w nas samych. I o tym, jak nasze zachowanie potrafi wpłynąć na innych. A same słowa potrafią być zabójczą bronią. Jednak wyłania się pozytywna strona: czasami jeszcze nie jest za późno, żeby coś zmienić dookoła nas samych. 

Polecam osobom, które chcą poczytać niezobowiązującą powieść z morałem, lekką i przyjemność książkę młodzieżową z kilkoma wątkami. Lauren Oliver Ameryki nie odkryła, ale przedstawiła to w dość ładny i estetyczny sposób z pomysłem. Chociaż czasami chyba nie wiedziała już, co ma dalej pisać.

Moja ocena: 3/5

Polski zwiastun jakoś słabo mnie przekonał, ten też taki średniak. Ale pokazuje, z czym mamy do czynienia.

Miłego czytania i do usłyszenia!

środa, października 10, 2012

49. "W szkole nie nauczono mnie biznesu" - Piotr Zarzycki

W końcu zajmuję się książkami z Astropsychologii. Zaczęłam czytać wszystkie jednocześnie i dlatego szło mi to jak krew z nosa.


 Tytuł: "W szkole nie nauczono mnie biznesu"

 Autor: Piotr Zarzycki

 Wydawnictwo: Studio Astropsychologii








Sięgając po książkę pana Zarzyckiego liczyłam na jasny przepis na sukces. Jeśli jednak myślałam, że w książce za taką cenę, jaką jest 19,99, znajdę receptę na milionowe kontrakty...

Okładka prezentuje męskie dłonie, które trzymają klucz do sukcesu. A mnie zawsze uczono, że nauka to potęgi klucz. Całe życie w kłamstwie?
Otóż autor książki zagrzewa rodaków, abyśmy wyzwolili się z okowów polskiego szkolnictwa i zamiast pracować dla kogoś - SAMI USTALALI ZASADY, które w sumie zostały już ustalone.

Po pewnym czasie oświeciło mnie, że aby zarabiać miliony muszę najpierw zrozumieć, o czym jest ta książka. I tutaj wychodzi moja niewiedza. Dlatego doradzam, aby siadać do lektury z podstawowymi wiadomościami. Przyznaję, że można w książce spotkać różne wytłumaczenia, jednak byłam na nie oporna.

Samo zjawisko bardzo mnie zaciekawiło. Być może dlatego, że można zauważyć wiele pojęć, nawet CAPS LOCKIEM napisanych. Wszystko układa nam się w solidną konstrukcję tworzącą pewien odrębny świat. Świat biznesu. Chcę się przez chwilę poczuć ważna, dlatego czytam dalej.

Pierwsze skojarzenie, kiedy zaczęłam czytać o MLM? Konsultantka Avon/Oriflame. Poszłam dalej i przypomniałam sobie różne zupki dietetyczne, budynie Cambridge, z którymi miałam kiedyś styczność. Czy na tym można się dorobić?

I to jak. Ta książka przyda się Wam tylko wtedy, kiedy będziecie nastawieni na miliony. A nawet miliony milionów. Autor zachęca nas, abyśmy sięgali po co raz więcej. W końcu apetyt rośnie w miarę jedzenia.
Otóż ta książka nie jest dla osób, które pragnąć żyć od pierwszego do pierwszego, mocząc czerstwy chleb dla konia. To nie książka dla dzielnych studentów psychologii czy licealistów.
To książka dla zdobywców. Tylko czy prawdziwi zdobywcy czytają o tym książki? 

Świetną sprawą są plastyczne opisy danych zjawisk. Autor odnosi się do znanych nam problemów, osób publicznych, zagadnień z "życia wziętych". Jednak całe MLM wydaje mi się tak oderwane od rzeczywistości, że czasami nie widziałam żadnego podobieństwa. Jednak posiadam wielką broń. I znowu wykorzystałam internet, w takich chwilach się nie waham.
Stron w sieci od groma. Aż wątpię, aby 151 - stronicowa książeczka była w stanie ujawnić wszystkie zakamarki duszy idealnego marketingowca.


Podoba mi się podejście autora. Przekonuje nas, że wszystko jest możliwe, jeśli tego pragniemy (zauważyłam nawet odwołanie do słynnego i niestety wyśmianego przeze mnie "Sekretu"). Myślę, że warto dążyć do realizacji swoich marzeń. Należy też wspinać się po szczeblach kariery. Nie tyle dla tych wszystkich milionów monet, o których pisze pan Zarzycki, ale dla samych siebie. Ambicja i chęć satysfakcji już nie są motorem napędowym? Szkoda. Mimo to nadal będę prowadziła tego bloga :)

Świetne jest także to, że możemy popełniać błędy. Książka pokazuje nam, że nikt nie jest idealny i nie zawsze będzie nas stać na sushi. Jednak nie należy się tym zrażać, ponieważ warto wyciągać wnioski z porażek.

Jednak trochę boli mnie fakt, że czasami się gubiłam. W publikacji mieliśmy mieć coś wytłumaczone w 3. rozdziale, później okazuje się, że zostanie to dopiero opisane w 6. rozdziale, a na końcu dowiadujemy się, że pytań jest jeszcze więcej.

Jeśli chcecie zacząć przygodę, radzę rozpocząć czytanie od 16. rozdziału. Tam dopiero dowiemy się JAK coś skutecznie sprzedać.

Autor mówi o sprzedawaniu emocji, a nie konkretnego przedmiotu. I muszę przyznać, że sam jest w tym mistrzem. Nie dowiedziałam się niczego sensownego, a czuję, że mogę iść zdobywać świat. Świetna reklama MLM.

Podsumowując: uważam, że pozycja "W szkole nie nauczono mnie biznesu" zawiera wiele pozytywnych przesłań, które mogą przydać się każdemu, nie tylko osobie startującej w MLM. Autor stwarza także iluzję nieuniknionego sukcesu, co u mnie wywołało uśmieszek na twarzy, ale dla wielu może być optymistycznym akcentem: hej, głowa do góry! Jutro też jest dzień i w końcu się uda.

Komu polecam? Osobom pragnącym dodać sobie wiary w swoje możliwości. To, że ktoś nie ma tytułu magistra jeszcze nie czyni z niego mało przedsiębiorczego. Wszystko drzemie w nas i po prostu należy czasami obudzić tego tygrysa marketingu. Jeśli jednak podchodzicie do tego tak jak ja, to myślę, że powinniśmy zostawić tę książkę i po prostu robić to, co lubimy.

Ale tak w ogóle to nie musicie mnie słuchać, bo taka ze mnie bizneswoman, ile się na lekcji PP nasłuchałam...


Dziękuję za możliwość zapoznania się z większym biznesem wydawnictwo Studio Astropsychologii. 
Fakt ten nie wpłynął na treść mojej recenzji.

wtorek, października 09, 2012

48. Do przeczytania: październik 2012

  Hej, macie już przygotowane stosy książek idealnych na jesień?
Ja takich nie posiadam, więc zapraszam do mojej chaotycznej listy.
Znajdą się też młodzieżówki, w przyszłym miesiącu planuję przerzucić się na klasyki *ambitniee*

1. "Złamane pióro" - Małgorzata Maria Borochowska
 : jeden egzemplarz powieści podesłała mi autorka. Chciałabym w końcu przekonać się do polskich pisarzy, promować trochę własny ogródek. Przyciągnęła mnie tajemnica. Ciężko dowiedzieć się z jakichkolwiek źródeł, o czym jest powieść. Trzeba ją samemu przeczytać. I tak sobie czytam tę książkę. Aktualnie jestem na 100 str.








2. "Deklaracja" - Gemma Malley
 : po pierwsze - OKŁADKA. No rzuciłam się na tę książkę jak naród polski na promocję telewizorów w Realu. Oprócz tego przyciągnęła mnie niebanalna historia o ludziach legalnych i nielegalnych. Przeludnienie? Chyba mało futurystyczny widok, kiedy w Chinach nakłada się ograniczenia posiadania potomstwa. Malley rozbudowała ten wątek w świecie, kiedy ludzie mogą być nieśmiertelni.








 3. "Pokuta" - Ian McEwan 
: zbierałam się do czytania tego autora, ale jakoś książek dla mnie brakowało. A teraz poszłam do miejskiej, patrzę : JEST. Czując, że to przeznaczenie wypożyczyłam kolejną książkę, na którą teoretycznie nie mam czasu. Ale będę musiała go znaleźć, ponieważ oglądałam film i przyznaję, że nietuzinkowo został przedstawiony tak banalny pomysł na niemożliwą miłość. Świetne kreacje aktorów i przepiękne obrazy. Bez wzruszeń także się nie obyło.







4. "Dziewczyny z Hex Hall" - Rachel Hawkins
 nie ciągnęło mnie do tej publikacji, bo byłam przekonana, że z pewnych książek wyrasta się wraz z ukończeniem gimnazjum. Jednak poczytałam trochę zagranicznych opinii i olaboga: to rzekomo dobra powieść! I jeszcze o takich szkołach dla czarownic nie czytałam. Ciekawa jestem, czy idiotyczna okładka to tylko zmyłka, aby przyciągnąć młodszych czytelników. 








5. "Ferdydurke" - Witold Gombrowicz
 no po prostu nie potrafię tego przeczytać, ale poddawać się nie chcę. I tak też ta książka pojawia się na mojej liście już chyba trzeci raz. Ale ze mnie fighter.









Miłego czytania i do usłyszenia!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...