piątek, listopada 30, 2012

66. "BZRK" - Michael Grant

Troszkę czasu minęło, od kiedy wstawiłam ostatnią recenzję. Nie chciałam wstawiać jakiś innych wpisów. Staram się w tym miesiącu nadrobić swoje przemyślenia i czytam jak szalona. A szaleństwo jest jednym z wyjść w książce Michaela Granta.

tytuł:BZRK
autor: Michael Grant
tłumaczenie: Agnieszka Kubala

Ta wojna może się skończyć tylko zwycięstwem lub szaleństwem…
Świat niedalekiej przyszłości.
Fanatyczni twórcy idei zjednoczenia ludzkości na podobieństwo roju pszczół, bez indywidualnych pragnień i wolnej woli, chcą zaprowadzić w ten sposób powszechny spokój i szczęście.
Zamierzają przy pomocy nanorobotów opanować mózgi przywódców państw o najlepiej rozwiniętej technologii.
Ich przeciwnikiem jest BZRK, grupa idealistów, walcząca ze zdradziecką agresją za pomocą biotów, stworzonych z ich DNA w połączeniu z DNA pająków, węży i meduz.
Rozpoczyna się decydujące starcie, niewidzialne dla wszystkich, poza jego uczestnikami.

Stawką jest przyszłość ludzkości…


Wyobraźmy sobie sytuację, w której boli nas głowa. W dzisiejszych czasach pierwsze co zrobimy, to nafaszerujemy się apapami. Załóżmy. Jednak żyjąc w realiach, jakie prezentuje Grant, najpierw wysłalibyśmy malutkie robaczki z kamerkami wgłąb czaszki, aby dowiedzieć się więcej o swojej migrenie.

Oczywiście bioty mogą służyć także do zagłady świata. I tak też jest w tej powieści autora poczytnej serii GONE. Stworzone mechaniczne nano potrafią zrobić sieczkę z mózgu tworząc różne połączenia między wspomnieniami. W najlepszym wypadku stracimy osobowość i będziemy skazani na łaskę operatora robaczków. La vita è bella.

Muszę przyznać, że miałam wysokie wymagania. Michael Grant stworzył niesamowicie wciągający świat w GONE, gdzie nikt nic nie wie o co chodzi, a i tak wszyscy chcą tego więcej. Tutaj także nie wiedziałam o co chodzi przez jakieś 50 stron i sama zaczęłam myśleć, że ktoś mi poprzestawiał coś w mózgu. Tylko nie to. Trochę za szybko zostaliśmy wrzuceni do tego świata, w którym musimy sobie poukładać, kto jest zły a kto dobry i ogólnie w którym fandomie się trzymać.


Później poszło sprawniej i sympatyczniej. Muszę przyznać, że autor książki bardzo wnikliwie opisał wnętrze człowieka, starając się nie nadużywać medycznych określeń. Jednak nie jestem pewna, czy informacja o pełzających po mnie roztoczach, które wyprawiają sobie ucztę z mojego martwego naskórka jest sympatyczna. Nie mówię o nużeńcach. Obrzydliwie smacznie.




Bohaterowie to oczywiście w większości nastolatkowie. Raczej mnie nie interesowały ich toki myślenia, a tym bardziej połączenia nerwowe. Autor stworzył za to świetne nawiązanie do pewnych autorów, postaci literackich czy historycznych, które zasłużyły na miano niezrównoważonych psychicznie. Bo i sama nano wojna wydaje się być pewnym szaleństwem. Tym bardziej, że każdy stracony robaczek kosztuje jego właściciela postradaniem zmysłów. I tak w galerii bohaterów spotkamy: Ofelię, Plath, Keatsa, Leara, Vincenta, Niżyńskiego, Wilkes itp. Moim osobistym faworytem jest Vincent. Dwudziestolatek z charakterem. Co z tego, że choruje na ahedonizm i nic go nie cieszy. Ważne, że oboje lubimy pikantne jedzenie.

Powieść sprawia wrażenie, jakby przez większość czasu autor dopiero tworzył jakiś swój pomysł. Jednak końcówka to już dobrze przemyślane zagranie. Jak ktoś inteligentny zauważył: wszystko kończy się dobrze oprócz tego, że wszyscy umierają. Spokojnie, to nie spojler, ale odnosi się takie wrażenie. I mam teraz ochotę zobaczyć, jak zostanie poprowadzona historia w drugiej część serii.

Jeśli ktoś jest fanem i chciałby zapoznać się z opiniami innych blogerów, to mogę podać linka do chociażby tumblra, na którym są przedstawione różne opinie. Można podsyłać swoje pomysły, a autorzy stworzą obrazek z helveticą.

Oprócz tego stworzono grę BZRK (odniesienie do pewnej gry, jaką jest sterowanie robaczkami w mózgach innych osób i wojny pomiędzy biotami a nano). To taka bardziej aplikacja na smartphone'a. Jednak sama nie jestem do niej zbytnio przekonana. Chociaż zawsze słyszałam, że dobrej gry nigdy nie rozpoznaje się po dobrej grafice. Sama nie mam ochoty na walkę z roztoczami czy nano. W internecie znalazłam opinię, że WTF. Chyba najlepiej samemu się przekonać.
TUTAJ można obejrzeć zwiastun gry.

A jeszcze dodatkowo, co uważam za świetną sprawę, Micheal Grant stworzył playlistę z utworami do BZRK. Jednak Polacy mieszkają w Narnii i naszego kraju serwer z tą playlistą nie obsługuje. Dlatego podam wszystkie kawałki po kolei. Dla zainteresowanych:

Come Join Us - Bad Religion
Violence - Against Me!
Teenage Lobotomy (Live In Spain Version) - Ramones
Do You Love Me Now? - The Breeders
In One Ear - Cage The Elephant
Up To No - Good Rancid
Titus Andronicus Forever - Titus Andronicus
Pressure Drop - Toots & The Maytals
Bred To Be Perfectionists - Shot Baker
London Calling - The Clash
Red House - Jimi Hendrix Experience
Far Away Eyes - The Rolling Stones

 Podsumowując: proszę nie mieć tak dużych oczekiwań jak ja po przeczytaniu jakiejkolwiek części GONE (sama muszę wziąć się za drugi tom). Widać, że pomysł w BZRK był dość dobry, jednak sprawia wrażenie jakby się dopiero kształtował. Mnie samą nie pociągają robaczki w bebechach, ale ogólnie takie spotkanie ze science fiction uważam za udane. 

Polecam zainteresowanym dalszym rozwojem twórczości Michaela Granta. BZRK może być ciekawą lekturą dla wszelkich fanów nanotechnologii. Sama za mało czytam Focusa i za mało Discovery w moim życiu, żebym mogła w to wsiąknąć. Jednak akcji tutaj dużo, mamy mikro wojnę i parę związków dla urozmaicenia:)

Moja ocena: 3/5

Miłego czytania i do usłyszenia!

sobota, listopada 24, 2012

65. "Kiedy bóg był królikiem" - Sarah Winman

Ta książka zajęła mi ponad tydzień czytania, jednak śmiało mogę powiedzieć, że dla upartych można ją skończyć nawet w jeden, dwa dni. Jednak ja trzaskałam zadania na maturach, rozjeżdżałam przechodniów na jezdni i nawet pofarbować włosów nie mam kiedy. Życie, życie jest nowelą...



tytuł: "Kiedy bóg był królikiem"
autor:
tłumaczenie: Krzysztof Obłucki
tytuł oryginału: WHEN GOD WAS A RABBIT
 Dowcipna, ciepła i wzruszająca opowieść o pewnym rodzeństwie, o więzach pomiędzy bratem i siostrą, rodzinnych sekretach, ale przede wszystkim o miłości – w każdej jej formie(...)
Wcale nie ukrywam, że to nie mój książkowy radar namierzył tę pozycję. Wyręczyła mnie pewna Brytyjka, a ja tylko spijałam słowa z jej ust i czym prędzej pobiegłam do księgarni, aby chociaż po grzbiecie pomacać tę wymarzoną książkę. Przyznaję także, że najpierw przyciągnął mnie... tytuł. Kiedy go usłyszałam to pomyślałam sobie: "O, muszę przeczytać tę ateistyczno-hipstersko-króliczą książkę. Muszę być inteligentna i skończyć ze wszelkimi magazynami "dla 13-latki, szczęśliwej nastolatki!".

Jednak okazało się, że faktycznie królik nazywał się bóg, a kiedy istniał w życiu Ell wszystko było lepsze. I to właśnie od tego okresu w życiu dziewczyny rozpoczyna się cała historia. A rozpoczyna się aż w latach sześćdziesiątych i trwa mniej więcej do 2001 roku. Poznajemy małą dziewczynkę, jej brata starszego o 5 lat i resztę nietuzinkowej rodziny. Postrzeganie świata przez Ell przypomina mi subiektywną narrację troszkę naiwnych obserwatorów z "Charliego" czy "Chłopca w pasiastej pidżamie". Czytelnik spokojnie zrozumie to wszystko, czego sama bohaterka nie do końca pojmuje. Świetne zagranie, Winman.

Chciałabym wspomnieć, że jest to debiut literacki. Jak dla mnie, niesamowity. I nie, nie zawsze potrzeba koki w żyłę, seksu na śmietniku i spirytusu w gardle, żeby stworzyć coś zaskakującego na rynku. Cała kontrowersja tej książki tkwi w jej cieple. Przed długi czas była dla mnie takim promyczkiem pełnym niebanalnych dialogów, pełnowartościowych, niczym ciemny chleb, bohaterów i wnikliwych obserwacji.

Podróżujemy przez czas z bohaterką, która swoje w życiu musi przejść, jednak niezmiennie zachowuje swoje cechy 9-latki. Wcale nie przeszkadza to w odbiorze, proszę mnie nie zrozumieć źle . Ell jest wrażliwa, ale nie infantylna. Dziewczyna poznaje różne smaki ludzkiego padołu, jednak nie zmusza nas do czytania jakiegokolwiek psychobełkotu. Co nie zmienia faktu, że niektóre fragmenty mam ochotę wrzucić sobie na opis na gg, stronę startową albo wytapetować nimi pokój. Kto odważny, niech czyta:

-Wierzysz w Boga, Arthurze? - zapytałam, jedząc ostatni kawałek biszkoptu.
-Czy wierzę w starca z białą brodą siedzącego z chmurach, osądzającego nas, śmiertelników, zgodnie z dziesięciorgiem przykazań? Dobry Boże, nie, Elly, nie wierzę! Już wiele lat temu byłbym wyrzucony poza nawias tego życia przez swoje szmatławe poczynania. Czy wierzę w tajemnicę, niewytłumaczalny fenomen, jakim jest życie samo w sobie? W coś potężniejszego, co oświeca niekonsekwencje w naszym życiu, co daje nam pragnienia, jak i pokorę, żeby wstać, otrzepać się i zacząć wszystko od początku? W tym wypadku tak, wierzę. To źródło sztuki, piękna, miłości, dające nieskończone dobro rodzajowi ludzkiemu. To dla mnie jest Bogiem. To dla mnie jest życiem. W to właśnie wierzę. (...)
- Myślisz, że królik mógłby być Bogiem? - zapytałam od niechcenia.
- Nie ma absolutnie żadnego powodu, dla którego królik nie mógłby być Bogiem.

Ha! Wiedziałam, że jednak coś ateistycznego jest w tej książce.

Jednak bardziej opowiada o przyziemnym życiu, a nie metafizycznych doznaniach. I o czym jeszcze? O czymś, o czym lubię czytać. O pięknej, trudnej, wieloletniej przyjaźni. Przyjaźni, która zostanie przerwana jeszcze wtedy, kiedy królik był bogiem. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. A bohaterowie potrafią odnaleźć wspólną drogę. Brakowało mi jednak jakiejś damsko-męskiej znajomości, na którą w wieku 30 lat chyba już pora. Ell bardziej przejmuje się życiem uczuciowym swojego brata i ciotki, niż swoim własnym, który w dodatku nie istnieje. W sumie coś ciekawego, bo prawie wszędzie pojawia się jakaś love story, ale tutaj mały dramacik by nie zaszkodził.

Muszę przyznać, że jest pewna rzecz, po której chciałam już uznać, że zostałam oszukana, a całe to życie to smutna, brudna szmata. A autorka nie ma serca. Napisała parę poruszających rozdziałów. Doprawdy świetnie potrafi poprowadzić nas przez wszelkie sytuacje, w których po ładnym, słonecznym dniu przychodzi zesłanie na Sybir. I tak w kółko, aż sama nie wiem, czy się wzruszać, czy może zobojętnieć na kolejne przygody bohaterów.

Owe przygody nie są wielce wyszukane. Nie spotkamy tutaj wyścigałek, rozwałek i mortal kombata. To powieść, do której parzymy sobie smaczny baniak herbaty. Siadamy w fotelu z rozkładaną drabiną pod nogi. Zapalamy milion świeczek. A co dalej, to już każdy wie.

Język prosty, niezbyt wyszukany, jednak sprawia wrażenie poetyckiego i mądrego. Moja misja z inteligentną lekturą zakończona pomyślnie!

Podsumowując: wydawca się nie pomylił, "Kiedy bóg był królikiem" to ciepła, prosta, wdzięczna powieść, która jest jednocześnie mądra, ale nie narzuca nam swojej filozofii. Dobra do czytania wtedy, kiedy mamy czas, aby móc ją przeżyć. Tej książki się nie czyta, bo brak wszelkich strzelanek. W tę powieść trzeba się tylko i aż wczuć.

Polecam osobom, które lubią czasami zwolnić i sięgnąć po dobrą, obyczajową książkę. Powieść idealna na jesień, na zimę też się nadaje. Czasami popłaczemy, czasami pośmiejemy się z delikatnego dowcipu. Życie, życie jest nowelą...

I prawdę mówiąc, chciałabym żyć w czasach, kiedy królik był bogiem.

Moja ocena: 5/5
Miłego czytania i do usłyszenia!

credit: obrazki pożyczone od wspaniałych tamblerowiczów (tumblr.com) i jakiegoś gandalfa.

czwartek, listopada 22, 2012

64. "Złamane pióro" - Małgorzata Maria Borochowska

Katowałam tę powieść po weselu, katowałam, kiedy w "Na Wspólnej" babki przebierały w ciuchach z lumpeksu. Jednak moje katowanie przerodziło się w czerpanie przyjemności z przedstawionej historii.

tytuł: "Złamane pióro"
autorka: Małgorzata Maria Borochowska
wydawnictwo: Poligraf
data wydania: lipiec 2012










Tył okładki prezentuje dwa fragmenty powieści, które ni to z gruchy ni z pietruchy. Wyciągnęłam ciężką artylerię i postanowiłam poszukać info w internecie. Wszędzie to samo. Chyba, że poszukamy info na stronie autorki: niebadzglupia.pl. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, bez zbytniego spojlerowania, to zapraszam na tamtą stronę.

Najpierw przeczytałam jakąś erotyczną scenę z fortepianem, później zobaczyłam mroczną okładkę z fortepianem. Zakładam, że powieść będzie o jakiś rozterkach wybitnej pianistki. A tu zdziwienie, bo spotykam Emily Crewe, która skończyła sobie jakieś bliżej nieokreślone studia i wyjeżdża na wieś, gdzie będzie pisała książkę. Ma bliską znajomą, którą boi się nazwać swoją przyjaciółką - Alicję. Do tego nie zabraknie przystojniaka - zdolnego, na moje oko bogatego, ambitnego i oczywiście przystojnego. Losy trójki się spotkają, oni sami tworzą całą historię i nie potrzebujemy zbytnio dodatkowych bohaterów. Oczywiście pojawiają się epizodycznie goście, którzy na dłuższą metę nie zostają w powieści.

W tej części powieść kojarzyła mi się z jakimś "Domem nad rozlewiskiem", "Nigdy nie mów nigdy" itp. Co prawda, większości takich polskich produkcji nie oglądałam (o biedny nasz polski przemysł filmowy), ale poczułam tego typu klimat. Głupia ja, o jakże się myliłam.Otóż "Złamane pióro" nie jest jednym z przykładów prostych historii z "kocham cię" w tle. Dlatego historia po pewnym rozbiegu zaczyna wciągać i nie wiadomo kiedy zaczynamy kibicować bohaterom, zamiast biernie oglądać, jak tłuką ziemniaki, co często wyprawia się w polskich szanownych serialach.

I wszystko może sprowadziłoby się do "Barw szczęścia" przełożonych na papier, gdyby nie problemy z przeszłością głównej bohaterki. Jej problemy emocjonalne to przyczyna czasem dziwnego  zachowania, jednak przez długi czas nie dowiemy się, co takiego wydarzyło się, że dziewczyna uciekła od zgiełku miasta, brudnych chodników i promocji w supermarketach. Ta sprawa została świetnie poprowadzona, wciąga czytelnika. Co jakiś czas pojawiają się wstawki z przeszłości Emily, ona sama nie lubi o tym mówić, jednak znajdziemy pewne smaczki, które tylko dodają nam apetytu na poznanie tego sekretu. Sama zastanawiałam się, o co chodzi tej Emily i czemu rzuca mięsem na swojego kawowego Adonisa.

W drugiej części książki odnosiłam wrażenie, że to "książka o książce w ramach książki". Jeśli ktoś nie wie, co mi chodzi po łepetynie, to zapraszam do obejrzenia fascynującego zderzenia reżyserki Białowąs z krytykiem Filmwebu. (klik klik, trochę się pośmiejmy). Czułam, że nie powinnam czytać terapeutycznego dzieła Emily, tym bardziej, że nie wiedziałam, czy śmiać się czy płakać. Chociaż tekst był dobry, to nie wiem jak ocenić wątek z morderczymi fortepianami. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ponieważ mogłabym zabrać przyszłym czytelnikom pewną frajdę, ale przyznaję, że fragmenty powieści były dla mnie wskazówką, że główna bohaterka ma nieźle popaprany umysł. W końcu fortepiany nie są mordercze, to słodkie śpiewające istoty. Rudi Szubert nie mógł się mylić. Albo mam zniszczone dzieciństwo.

Jednak nie mogę zaprzeczyć, że fragmenty fantastycznej powieści wciągają. Przypominały mi troszkę "Żelaznego Króla". Duża ilość postaci, walka dobra ze złem. Może pewnego rodzaju walka ze swoimi demonami i oczyszczenie? Sądzę, że taki wątek był potrzebny tej powieści.

Pomimo mojego zlepku dziwnych słów, które mogłyby sugerować, że naśmiewam się czasami z bohaterki i jej problemów, chcę zaznaczyć, że powieść podobała mi się. Do połowy była grząska, z trudem się przedzierałam, ale później czytałam szybciej niż Felix leciał z kosmosu.

Nawet tego dziwnego, cynicznego Jacoba polubiłam. Daleko mu do modnych w literaturze badassów z romantyczną duszą, ale momentami zachowywał się nawet lepiej. Alicji nie oceniam, ponieważ wcale mnie nie interesowała. Była, istniała, jednak nie pragnę poznać jej bliżej.

Tylko pytanie: dlaczego takie imiona? Mamy Alicję Nowak i Emily Crewe. Akcja dzieje się nigdziebądź, nie jest jasno zaznaczone co i jak.  I w wyniku mamy mieszańca: amerykańską wieś w polskich realiach z francuskim akcentem.

 Momentami denerwował mnie styl pisania, jakby mnoga ilość synonimów miała uplastycznić tekst/nadać jakiejś oryginalności. Niepotrzebnie pisać o prawdziwym życiu w taki nierealny sposób.Chyba, że jest się Bruno Schulzem.

Podsumowując: Czy jest to genialna powieść, jak twierdzi reklama na okładce? Wątpię. Jednak przyciąga, wsysa lepiej od polskich komedii romantycznych. Historia bywa słodko-gorzka, ale po przeczytaniu nie dostałam niestrawności. Powieść kieruje emocjami, pokazuje ich cały wachlarz. W "Złamanym piórze" odnajdziemy dużą ilość szarości, przez którą przebijają się ciepłe promienie.

Polecam osobom, które wolą coś mniej odmóżdżającego od najnowszego wydania Cosmopolitan, jednak nie liczą na zbyt poważną prozę. Na zbytnią akcję proszę też nie liczyć, bo najwięcej dzieje się w głowach bohaterów. Coś psychologicznego? Może o tym, że trzeba samemu sobie wybaczać? Dla mnie idealnie, bo jednak ludzie sami w sobie są fascynujący.

Egzemplarz recenzencki dostałam od samej autorki, za co serdecznie dziękuję. Jednak nie wpłynęło to na treść mojej opinii.

A Wam:
Miłego czytania i do usłyszenia!

poniedziałek, listopada 19, 2012

63. "Lolita" - Vladimir Nabokov

Hej, dzisiaj wszyscy zamieniamy się w małe nimfetki i przenosimy do brudnego pedofilskiego świata Ameryki z lat 50.

tytuł oryginału: Lolita
autor: Vladimir Nabokov

Lolita - najgłośniejsza powieść Nabokova, jednego z najwybitniejszych pisarzy XX wieku, jest opisem seksualnej obsesji czterdziestoletniego mężczyzny na punkcie dwunastoletniej dziewczynki Dolores. Powieść przetłumaczono na kilkadziesiąt języków, wydawano ją w atmosferze kontrowersji i protestów, a autora pomawiano o pornografię i pedofilię. Obecnie uznawana jest za jedno z arcydzieł literatury światowej. Sfilmował ją w 1962 roku Stanley Kubrick i ponownie w 1997 Adrian Lyne.




Do książki zabierałam się kilkakrotnie. Ba, jakieś nielegalne przekręty musiałam uskuteczniać w bibliotece, aby móc ją przetrzymywać przez jakieś...4 miesiące. Powodów mojego haniebnego zachowania i przeciągania czytania jest kilka, jednak najważniejsze są związane z samą książką.

Historia Humberta Humberta - czterdziestolatka, który patrzy na młode dziewczęta przez nimfetkowy radar i Dolores Haze, która pewnego dnia na owy radar się napatoczyła, jest bardzo skomplikowanie napisana. Muszę na wstępie zaznaczyć, że Nabokov pisze specyficznym piórem, które powoduje, że po przeczytaniu 10. stron mamy ochotę zapuścić sobie relaksującą muzykę i patrzeć się na sufit. Styl troszeczkę przypomina mi Jane Austen. Pełen wyszukanego słownictwa, pięknych opisów i w tym przypadku francuszczyzny. Której nie rozumiałam! :)



Warto jednak zaznaczyć, że nie jest to powieść pornograficzna. Osobiście nie zaliczyłabym jej nawet do erotyki. Skupiamy się na tym, jak bohatera przytłoczyła jego seksualność i w finale doprowadza do życiowej klęski.

Tak pozwalam sobie uchylić rąbka tajemnicy, ponieważ na samym początku niejaki John Ray napisał dość istotną przedmowę. O jej istotności zorientowałam się dopiero pod koniec. Taki to mam nawyk do pomijania wszelkich wstępów, ustępów i przedmów. Na samym końcu autor książki opowiada historię jej wydania i genezę powstania. Bardzo ciekawa sytuacja, także pokrótce nakreślę, czego się doczytałam:


Otóż wokół dzieła Nabokova stworzono wiele kontrowersji. Aż cztery amerykańskie wydawnictwa odmówiły wydania książki. Dopiero paryskie wydawnictwo, publikujące książki po angielsku, podjęło się tego wyzwania. Jednak masz ci los, bo rok później powieść została zakazana przez francuskiego ministra spraw wewnętrznych. Pomijam już takie ciekawostki jak to, że Nabokov pochodził z Rosji, a książkę napisał po angielsku. Aha, jeśli spotkacie Vivian Darkbloom to miejcie pewność, że chodzi o Nabokova. Pisarz bał się konsekwencji wszelkich skandali związanych z twórczością, dlatego zadbał początkowo o swoją anonimowość.


Niesamowitą sprawą jest fakt, że czytelnik patrzy na bieg zdarzeń z perspektywy samego Humberta, który opowiada swoją historię w formie spowiedzi przed sądem i przysięgłymi. Także z góry wiemy, że capnął  go wymiar sprawiedliwości. Mężczyzna, jak przyznaje, wyszedł ze szpitala psychiatrycznego. I to nie raz. Co ciekawe, bohater sam zwraca uwagę na ten fakt i często podaje się za  żałosną kreaturę. Humbert wcale nie stara się wybielać, wie, że coś z nim jest nie tak. Lekko mówiąc.

A co mianowicie? Otóż, jeśli biedny czytelnik jeszcze nie załapał przypadłości wyżej omówionego mężczyzny, spieszę z pomocą. Istnieje teoria, iż niektóre młode dziewczynki są tzn. nimfetkami. To podstępne istoty, które uwodzą mężczyzn. Ich ruchy, zachowania są pełne seksapilu. Internet podpowiada mi, że takie dzieci mają zbyt wcześnie rozbudzone zainteresowania seksualne. Jednak patrząc na Humberta, nie one jedne mają niezwykle rozbudzone owe zainteresowanie.

Humbert opisuje swoją udręczoną psychikę, która przede wszystkim nastawiona jest na seksualność i o to przede wszystkim mu chodzi, kiedy patrzy na Lolitę, pieszczotliwie zwaną Lo. Stanowi ona jego słabość, a jego nimfetkowy radar wprowadza bohatera w obłęd, doprowadza do zniewolenia. W książce także znajdziemy niezliczoną ilość opisów dla nas normalnych zachowań, które Humbert widział jako podniecające. Przypominam, że Dolores ma 12 lat. I na niej na chwilkę się zatrzymajmy.

Chrystusie Niebieski, jaka to denerwująca postać. Oczywiście wiem, że wszystko zostało zniekształcone przez subiektywizm Humberta, ale "seksowna" i "dwunastolatka" jakoś mi zgrzytają, kiedy znajdują się w jednym zdaniu. Jednak taka właśnie jest Lo. Nie ma żadnych oporów, żadnego wstydu. To jedno z tych dzieci, które kładą się na podłogę w Smyku, jeśli mamusia albo tatuś nie chcą kupić mu nowego transformersa. Jednak w pewnych momentach odczuwamy współczucie. Zarówno dla niej jak i jej obłędnego kochanka.

Jeśli ktoś liczy na wartką akcję i wyścigi na drodze 66, to może się lekko rozczarować. Oczywiście spotkamy w powieści Nabokova liczne opisy trochę groteskowych krajobrazów (na marginesie - niezwykle nudzące), ale sama historia bywa jednowątkowa. Tak, mam na myśli skrzywienie seksualne bohatera.

Podsumowując: to ciekawe studium psychiki i perspektywy widzenia człowieka zniewolonego przez swoje preferencje seksualne, które jednak dzięki wysublimowanemu językowi i dużej dozy tajemnicy nie ociera się o tanią erotykę. Sami bohaterowie budzą mieszane uczucia. Co ciekawe, zdają sobie sprawę ze swoich grzechów. Nikt nie próbuje oszukać czytelnika. Na plus.

Polecam osobom, które są zainteresowane już klasyczką powieścią XX. wieku i wieczorami chętnie czytają "Psychologię dla bystrzaków". Jednak radzę dawkować sobie tę powieść, bo może momentami przytłaczać.

W paru kwestiach pomogła mi książka Olgi Romańskiej-Maliny pt. "Bunt literatów".

Ale się dzisiaj rozpisałam. I jak poważnie w większości:) Film już czeka, aby go obejrzeć.

BTW Szukałam ciekawej grafiki do Lolity i wyskoczył mi miliard takich zdjęć . Myślę, że temat Lolit jest najbardziej aktualny, szczególnie w Japonii, gdzie dziewczyny specjalnie się odmładzają i wdziewają urocze wdzianka idealne dla 8-latek. Co więcej, dużo mężczyzn chodzi do specjalnych klubów, gdzie tak przebrane kobiety ich obsługują.

Moja ocena: 4/5



Miłego czytania i do usłyszenia!

niedziela, listopada 18, 2012

62. Wiadomości książkoholika #10-12

Miałam lekką przerwę od wstawiania najciekawszych moim zdaniem wiadomości ze świata ekranizacji i nowości wydawniczych, ale dzisiaj postaram się lekko zrekompensować. Chociaż pewnie większość osób już widziała zwiastuny Intruza albo Miasta Kości. Raz się żyje, więc wstawię to na bloga.

Film

Nowy plakat promujący "Miasto Kości"
 I jak się podoba? Osobiście uważam, że dobre dzieło. Sama w paincie bym lepiej tego nie zrobiła.
Mila jako serial ABC
Pisałam ostatnio o amerykańskiej książce o dziewczynie, która okazuje się być cyborgiem. Właśnie dowiedziałam się, że popularna stacja ABC wyprodukuje serial na podstawie tej serii, bo jak się okazuje Mila 2.0 jest pierwszą z cyklu. Serial wyprodukuje Shonda Rhimes, a scenariuszem zajmie się Dave DiGilio. Wszystkich zainteresowanych odsyłam do strony: KLIK KLIK
Zwiastun "Intruza"
 
Film na podstawie powieści Stephanie Meyer, która znana jest ze swoich dziewiczych wampirów. Tym razem zaprasza nas do świata,w którym gluty z kosmosu opanowują ludzkie ciała. Książkę czytałam 4 lata temu (chyba) i byłam wtedy niezwykle zakochana w męskich bohaterach. Sama bohaterka wydawała mi się bardzo silną osobowością, a aktorka odtwarzająca rolę Melanie przynajmniej z wyglądu nie przypomina żołnierza walczącego z kosmitami. Jednak zobaczymy jak to wyjdzie.
No i uwielbiam tę piosenkę
Zwiastun "Miasta Kości"
 Co mi się nie podoba? Jace. Aż mam ochotę go nakarmić, bo policzki mu się zapadają.
Główna bohaterka jest śliczna, nie potrafię oderwać wzroku od jej brwi xD
Nie podoba mi się też dziewczynka-demon. Aż poważnie się jej wystraszyłam.
Co mi się podoba? Świetne efekty specjalne, które nadają filmu odpowiedniej magii, jaka istnieje w książkach. Jak pamiętam, to właśnie była taka moja pierwsza fantastyka i wszystko ładnie pokazali. Przynajmniej w zwiastunie. Muzyka pasuje.
Stawiam, że "Miasto Kości" będzie tak popularne jak "Igrzyska Śmierci".
Zwiastun "Oz Wielki i Potężny"
Film jest zainspirowany znaną większości bajką o czarnoksiężniku z krainy Oz. Sama fanką nie jestem, niestety. W filmie wystąpi Mila Kunis, Rachel Weisz, James Franco. Niektórzy burzą się, że w tym filmie nie będzie Deppa, bo idealnie by pasował. Reżyserem jest Sam Raimi.

Nowy zwiastun "Pięknych Istot"

Książki nie skończyłam czytać gdzieś w maju, bo doszłam do wniosku, że jednak zbyt dziecinne to wszystko. Niestety film też jakoś wydaje mi się zbyt głupi z tym 30-letnim nastolatkiem. Co nie zmienia faktu, że mogę się mylić i nowa odsłona W.I.T.C.H mnie zaciekawi.
Zima idzie, ale do "Gry o tron" jeszcze daleko
 HBO bawi się ze swoją publiką i wypuściło plakat promujący trzeci sezon serialu "Gra o tron". Nie mogę się doczekać marca.

Nowości wydawnicze

 "Miasto zaginionych dusz" - Cassandra Clare


Cassandra Clare ceni swoją kurę znoszącą złote jaja i na polskim rynku właśnie wychodzi piąta część jej "Darów Anioła".
Dużo spojlerów w tym opisie z merlina:
Czy miłość warta jest każdej ceny? Kto przejdzie na stronę mroku? Jakie zagrożenia czyhają tym razem na Jace'a, Clary i Simona?  Tylko czy nadal może ufać? I czy on jest naprawdę stracony?

Usunęłam te spojlery i zobaczcie, jak nagle krótki i bezsensowy opis książki powstał:)

Powinnam zabrać się za tę trzecią część, oj powinnam.
 Data wydania: 28 listopada
Wydawnictwo: Mag


 "Przegląd Końca Świata: FEED" - Mira Grant

Historia wydaje się być dość pokręcona, jednak przypuszczam, że może być niezwykle wciągająca. Opis z merlina:
Rok 2014. Wynaleźliśmy lek na raka. Pokonaliśmy grypę i przeziębienie. Niestety stworzyliśmy też coś nowego, strasznego, coś, czego nikt nie mógł zatrzymać. Infekcja rozprzestrzeniła się szybko, wirus przejmował kontrolę nad ciałami i umysłami, wydając jedno tylko polecenie: jedz!

Upłynęło ponad 20 lat. Georgia i Shaun Masonowie stają przed życiową szansą - są na tropie mrocznej konspiracji stojącej za wybuchem infekcji. Prawda musi wyjść na jaw, nawet jeśli jest śmiertelna.
 Data wydania: 29 listopada
Wydawnictwo: Wydawnictwo Sine Qua Non

 "Kawa. 100 przepisów" - Mary Ward


 Uważam, że bycie baristą jest niesamowitym zajęciem. Aromat kawy, i wszelkie ciepłe rzeczy. Tak przynajmniej mi się to wszystko kojarzy:)
A móc zrobić coś takiego dla samego siebie? Brzmi ciekawie. Tylko obawiam się, że do każdej kawy musiałabym kupić masę produktów "na raz", które do niczego innego mi się nie przydadzą. W takiej chwili mam ochotę zainwestować w maszynkę do kawy z Lidla za 177 złotych.


 Data wydania: 22 listopada
Wydawnictwo: Bellona



"Gorączka" - Dee Shulman
 Ta książka szczególnie przyciągnęła moją uwagę. Po pierwsze: bardzo ładna okładka. Nie przepadam za zdjęciami dziewczyn na książkach, ale tutaj jakoś się to trzyma. Jakoś, bo cała historia może zaskakiwać.
Otóż żyjemy sobie współcześnie czytając magazyny na tablecie, kiedy nagle główna bohaterka zostaje zainfekowana przez tajemniczy wirus. Umiera. Jednak na tym książka nie mogłaby się skończyć, dlatego dziewczyna zmartwychwstaje. Co ciekawe, w tym momencie pojawia się gladiator z II wieku naszej ery, który twierdzi, że dziewczyna jest jego dawną ukochaną. Młodzi ludzie postanawiają rozwiązać zagadkę wirusa.

 Data wydania: 28 listopada
Wydawnictwo: Egmont



Niusy

Półfinał w Goodreads Choice Awads
Jeśli ktoś posiada konto na zagranicznym portalu literackim goodreads, to serdecznie zapraszam do wzięcia udziału w głosowaniu na książki. Mamy różne kategorie, w których możemy wybrać najlepszą z danych pozycji. Więc tutaj: KLIK KLIK

Najlepsze książki 2012 wg Publishers Weekly

Jak to Amerykanie się ze wszystkim spieszą. "Last Christmas" zaczynają puszczać w sierpniu, a teraz zakończyli już podsumowanie roku w tej pięknej liście, galerii, jak zwał. Wszystkich zainteresowanych odsyłam na ich stronę internetową: KLIK KLIK
Zwiastun "Finale" Becci Fitzpatrick
"Unraveling" zostanie kolejnym hitem MTV
Książka Elizabeth Norris została wybrana przez MTV do sfilmowania, Jeśli ktoś zna tę powieść i jest zaciekawiony produkcjami MTV: KLIK KLIK 
"Inna" jako film?
 Disney Channel bierze pod uwagę wyprodukowania "Innej" w formie filmu telewizyjnego. Odsyłam tutaj wszelkich fanów tej produkcji MTV: KLIK KLIK

Redaktorzy Amazon nie gęsi i też wybrali najlepsze książki 2012 roku
Mówię konkretnie o pozycjach YA. Do zabawy został zaproszony autor książek "Szukając Alaski", "The Fault in Our Stars" - John Green. Wybrał swoje trzy ulubione książki powoli kończącego się roku.
Natomiast fragment oficjalnej listy przedstawia się tak:
  1. The Fault in Our Stars  - John Green
  2. Every Day - David Levithan
  3. Son - Lois Lowry
  4. Days of Blood and Starlight - Laini Taylor
  5. Cinder - Marissa Meyer (w Polsce jako "Saga księżycowa")
  6. The Diviners - Libba Bray
  7. Why We Broke Up-Daniel Handler and Maira Kalman

Więcej można przeczytać tutaj: KLIK KLIK 

Miłego czytania i do usłyszenia! 

środa, listopada 14, 2012

61. WISH LIST - nowości amerykańskie dla młodzieży

Hej, dzisiaj postanowiłam podzielić się książkami zza oceanu, które bardzo chętnie bym adoptowała. Nie wiem, kiedy będą w Polsce dostępne (czy wgl będą), ale i tak warto chociażby poprzeć na nie. Być może kiedyś będę kultywowała tego rodzaju zachciejlistę, jak coś mi się zachce oO
Na naszym rynku jest wiele ciekawych książek i staram się jakoś do nich dotrzeć, ale na chwilkę oderwijmy się i polećmy do Stanów. Podpatrzeć, co nowego i ciekawego u nich.

YOUNG ADULT

Tytuł: Nobody But Us
Autor: Kristin Halbrook
Data wydania: 29 stycznia 2013

Historia o dwóch zdesperowanych nastolatkach, którzy próbują uciec od swojej przeszłości.

Zoe pragnie uratować Willa tak samo jak on pragnie uchronić Zoe. Kiedy Will kończy osiemnaście lat, dwójka zakochanych decyduje się na wspólną ucieczkę. Ale nigdy nie spodziewali się, że ich ucieczka będzie tak naszpikowana niebezpieczeństwem...

 Ode mnie:Opis książki mało mówi, ale intryguje mnie. Jakoś taka młodzieńcza, pierwsza miłość ma w sobie jakiś urok. Chociaż nie uważam tej powieści za coś niesamowitego, to może być ciekawe.



Tytuł: Things I Can't Forget
Autor: Miranda Kenneally
Data wydania: 1 kwietnia 2013

W skrócie ta historia opowiada o dziewczynie imieniem Kate, która jedzie na obóz i zakochuje się po raz pierwszy w życiu.

Ode mnie: Co mnie wzięło na te pierwsze miłości? Okładka ładna i tytuł taki ciekawy. Może być coś ciekawego młodzieżowego.





 Tytuł: The Lucy Variations
Autor: Sara Zarr
Data wydania: 7 maja 2013
 Lucy Beck-Moreau mogła zostać pianistką koncertową. Znała odpowiednich ludzi, obracała się w ich kręgu, a na jej koncerty miejsce były rezerwowane z wyprzedzeniem. Wszystko skończyłoby się pięknie...

To wszystko miało miejsce przed jej czternastymi urodzinami.
Teraz ma szesnaście lat i wszystko jest skończone. Śmierć, zdrada, różne okoliczności zmusiły ją do odejścia. Na barkach jej 10-letniego brata, Gusa, zostawiła cały ciężar oczekiwań rodziny Beck-Moreau. Zatrudniono dla Gusa młodego, miłego nauczyciela gry, który zainteresował się pomocą Lucy w przywróceniu jej miłości do muzyki. Ale kiedy jesteś przyzwyczajony do sławy, rezerwowania miejsc na twoje koncerty, czy będziesz w stanie grać jedynie dla swojej przyjemności?


Ode mnie: Przewidywalna książka, ale wydaje mi się być bardzo ciepłą historią. Kiedyś czytałam "Ja, Blanka" i wiem, do czego ludzie są zdolni, aby odnieść sukces w grze na fortepianie. Bycie muzykiem nie jest łatwe, ale utrata tego musi być jeszcze gorsza.
 Tytuł: Mind Games
Autor: Kiersten White
Data wydania: 19 lutego 2013
Fia urodziła się ze znakomitą intuicją Jej pierwszy impuls, przeczucie, dziewczyna nigdy się nie myli. Jej siostra Annie jest niewidoma, jednak w jej głowie pojawiają się dziwne wizje przyszłości.
Dziewczyny zostały uwięzione w szkole, która używa dziewczyn z nadzwyczajnymi mocami jako narzędzia do szpiegostwa, Annie i Fia zostają zmuszone do wykorzystywania swoich umiejętności w pokręcony nie do pomyślenia sposób...Jednak dziewczyny mogą zaryzykować i się przeciwstawić.
Ode mnie: Wow, idealny paranormal dla mnie. Coś jakby antyutopia, bo mamy świat z jakimiś specjalnymi szkołami i te porywanie dziewczyn z supermocami, ale może przesadzam:) W każdym razie okładka przepiękna. I tytuł.
Tytuł: Uses For Boys
Autor: Erica Lorraine Scheidt
Data wydania: 22 stycznia 2013

Anna pamięta czas, kiedy była małą dziewczynką i wszystko miało sens. Ona i jej mama tworzyły rodzinę. Dwie przeciwko calemu światu. Ale teraz przez większość czasu jej mamy nie ma, ponieważ przygotowuje się do następnego małżeństwa z kolejnym ojczymem. Anna została sama i musi sobie jakoś radzić. I tak zauważa, że jeśli tylko da chłopakom to, czego chcą, to potrafią być dość użyteczni i Anna dostaje to, czego potrzebuje. Jednak inne dzieciaki się z niej śmieją i przezywają. Nowy przyjaciel Anny, Toy, ma pewne sekrety, z których nie zwierze się nawet jej.
Później pojawia się Sam, którego rodzina je wspólne obiady, bawią się, opowiadają sobie historie. Anna dopiero wtedy odkrywa czym jest prawdziwe uczucie. To książka o wzlotach i upadkach. O dojrzewaniu.
Ode mnie: Słodka historia zagubionej dziewczyny, której już nie lubię przez ten opis. A książka może być całkiem, całkiem.

Tytuł: Mila 2.0
Autor: Debra Driza
Data wydania: 12 marca 2013
Mila nigdy nie dowiedziała się prawdy o swojej tożsamości. Żyła sobie z mamą w małej mieścinie w Minnesocie. Powinna zapomnieć o swojej przeszłości - dziewczyna została stworzona w sekretnym laboratorium komputerowym i została zaprogramowana do robienia rzeczy, jakie normalnym ludziom tylko się śnią.
Dziewczyna wie zbyt dużo i teraz musi uciekać...
Ode mnie: taki trochę sci-fi, paranormal, może być ciekawy:) 

niedziela, listopada 11, 2012

60. Stos: październik-listopad 2012

Hej, dzisiaj parę (milionów) zdjęć z moich nowo-starych nabytków. Nie miałam jakoś okazji porobić zdjęć wcześniej, w dodatku aparat uznał, że nie chce ze mną współpracować. Prawdziwa Xena się nigdy nie poddaje, także wstawiam moje nabytki. O niektórych pisałam już wcześniej, niektóre już opisywałam.

Książki pochodzą z bibliotek, także jestem z siebie dumna, że udało mi się zdobić różnego typu ciekawe pozycje.
Większość dla młodzieży, ale myślę, że starsze dzieci też zaciekawi. Mam nadzieję, że przynajmniej mnie.

Nie dodałam zdjęcia książki, która dotarła do mnie 2 dni temu i już zdążyłam ją przeczytać. Mowa o "Pod szczęśliwą kocią gwiazdą" wyd. Dreams. Po co wracać mentalnie do gimnazjum, skoro można do szkoły podstawowej?


"Szczecin i okolice. Przewodnik rowerowy"

Jako zapalona rowerzystka, szukałam jakiś nowych tras dla siebie. No i jeszcze przed wakacjami, może gdzieś na początku, znalazłam tę oto książeczkę w bibliotece. Świetna sprawa, świetne opracowanie, tylko szkoda, że w piwnicy ciągle ten sam składak zamiast jakiegoś porządnego trekkingowego rumaka.







"Inny świat" - Gustaw Herling-Grudziński

Lektura szkolna. Opowiada o rosyjskich łagrach. Autor książki był w takim obozie i opisuje życie w tamtejszych warunkach. Dość wstrząsające. Denerwuje mnie, że nie godom pa ruski i nie rozumiem różnych wstawek. Jednak jestem już w ponad połowie.
A na zdjęciu świetna zakładka z karteczki, na której pisałam recenzję JOGI.
"Syrena" i "Głębia" - Tricia Rayburn

Książkę pożyczyła mi dobra duszyczka, co ma fajne książki. No i tak wysępiłam i tę powieść, bo w bibliotece znalazłam już drugą część. Samą książkę miałam od pewnego czasu na swojej chciejliście. Najwidoczniej czasami sprawdza się "mówisz i masz".
Tym bardziej się cieszę, bo nie czytałam jeszcze o syrenach. Nie wspominając czerwonowłosej Arielki.



"BZRK" - Michael Grant


Chrystusie Niebieski, to była dobra decyzja, aby wybrać się tego dnia do biblioteki. Kolejna seria Micheala Granta czeka już na mojej półce, także zabiorę się za nią prawdopodobnie zaraz po "Innym świecie" i "Lolicie".
Tylko czemu reklamować tę książkę serią "GONE"?
"Wielki Gatsby" - F. Scott Fitzgerald

Jakie to dziwne, że do przeczytania tej książki zachęcił mnie zwiastun filmu z DiCaprio, który wejdzie na ekrany kin prawdopodobnie w maju 2013 roku. Wcześniej słyszałam o tej krótkiej powieści, ale jakoś nie miałam większej ochoty, aby ją znaleźć.



Opracowania "Małej Apokalipsy" i "Kordiana"


Zresztą "Małą Apokalipsę" sobie wypożyczyłam, bo niesamowicie ciekawi mnie dzieło Konwickiego. Słowackiego też lubię, wielkim poetą zresztą był. W każdym razie lepszym od Mickiewicza. Jak dla mnie.








"Kiedy bóg był królikiem" - Sarah Winman
 
Jeśli chodzi o tę książkę, to chciałam ją sobie nawet kupić. Niech stracę! :) Ale cierpliwość popłaciła i tak oto teraz mogę sobie darmowo przeczytać. Przyznaję, zostałam oczarowana samym tytułem. Samą okładką. A później dopiero fabułą.

"Dziewczyny z Hex Hall"- Rachel Hawkins

Już pisałam o tej książce w mojej liście do przeczytania w październiku, ale jakoś nie wyszedł nam romans, także nadal ta pozycja zalega na bibliotecznej półeczce. I już sama nie wiem, czy czytać, czy nie czytać. Chrystusie Niebieski, nie wiem.
"Deklaracja" - Gemma Malley
Także planowałam sobie przeczytać, a nie wyszło. Jednak tę powieść zdecydowanie MAM ZAMIAR pochłonąć w jakimś bliżej nieokreślonym czasie. Jednak muszę się streszczać, bo termin biblioteczny czuwa.
"Pokuta" - Ian McEwan

Wyborem tej książki sugerowałam się po obejrzeniu fenomenalnego filmu. Wzruszającego, pięknego, romantycznego, ale nie banalnego. Także adaptację filmową mogę zdecydowanie polecić. Jednak ciągle nie wiem, jak z książką. Liczę, że będzie jeszcze lepsza.







"Wybór opowiadań" - Tadeusz Borowski
 
Tę książkę pokazuję prawdopodobnie tylko dlatego, bo akurat miałam ją świeżo przeczytaną pod ręką, a wcześniej nie robiłam jej zdjęć na bloga. Jest to zbiór opowiadań o obozach koncentracyjnych w czasie II wojny światowej. Do szkoły.







Bawiłam się w fotografa, chciałam parę szczegółów pokazać, coś pocykać, być przez chwilę Marcinem Tyszką. W każdym razie, żeby zaoszczędzić scrollingu i nie zamulać komputerów, wstawiam gadżet kobiety.



WordPress plugin

Miłego czytania i do usłyszenia!
PS czy ktoś mi powie, z jakiego filmu pochodzi ten kadr?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...