poniedziałek, marca 25, 2013

101. "Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął" - Jonas Jonasson

Hej. Ta książka zdecydowanie nie jest hipsterska pomimo swojego niesamowitego tytułu. Co więcej, znalazłam ją podczas poszukiwań mojej idealnej bibliografii do prezentacji maturalnej. Polonistka uznała, że to barachło (prawdopodobnie dlatego, że po prostu tego nie przeczytała, NIEPRZYCZYTANE=DO NICZEGO), ale ja i tak wiem swoje. Chociaż do prezentacji maturalnej nie wykorzystam tej książki, bo nie mam żadnych opracowań. Może przyszłe roczniki zacytują mojego blogaska. Ale lepiej nie, chciałabym, żeby poczciwy czytelnik zdał tę maturę. Nie przedłużając, shall we?

tytuł:Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął
tłumaczenie: Joanna Myszkowska-Mangold
tytuł oryginału: Hundraåringen som klev ut genom fönstret och försvann
„Szwedzki Forrest Gump”! Setne urodziny, huczna impreza w domu spokojnej starości i Allan, jubilat, który wyskakuje przez okno. Mężczyzna rusza w ostatnią życiową podróż. Na dworcu staje się właścicielem pewnej walizki i od tej pory zostaje poszukiwanym. Przemierza Szwecję, zdobywa przyjaciół i ukrywa się przed prokuraturą, która z czasem chce go oskarżyć o potrójne morderstwo. Snuje także opowieść o swojej przeszłości – okazuje się, że jego stuletnie życie było równie absurdalne, co sama ucieczka przed wymiarem sprawiedliwości. Ta książka to także podróż przez XX w. Allan powiada, jak jadł kolację z Trumanem, leciał samolotem z Churchilem, pił wódkę ze Stalinem... Najzabawniejsza książka, jaką w życiu czytałem – rekomenduje Lasse Berghagen, znany szwedzki aktor.



szwedzka okładka
Tę książkę najlepiej zacząć bez wtajemniczania się w powyższy opis wydawnictwa. W tym wypadku historia najlepiej smakuje, kiedy poznajemy ją stopniowo, podróżując razem z bohaterem. Owa podróż, która jest następstwem heroicznego wyjścia przez okno w samych kapciach, to obraz fascynującego życia po życiu w trakcie życia. Zaplątałam się, oczywista sprawa.

niemiecka okładka
Otóż tytułowy Stulatek przeżył już wszystko. Autor tak powiązał ze sobą wszelkie wątki, aby bohater swoje długie życie spędził w większości na nogach. Jonasson zręcznie wplótł życiorys Allana z historią współczesną. Nie ukrywam, że czytając tę fikcję literacką dowiedziałam się znacznie więcej niż w trakcie popołudniowego ziewania podczas zajęć lekcyjnych. Wszyscy bohaterowie, w tym Stalin, zostali przedstawieni okiem głównego bohatera, który sam w sobie jest niezwykle specyficzny.
estońska okładka




Doszły mnie słuchy czytelników (samo wydawnictwo tak też reklamuje swoją książkę), że "Stulatek..." to inna forma "Forresta Gumpa". Myślę, że to stwierdzenie pasuje jak pięść do nosa, ale i takie rzeczy zdarzają się w życiu. "Stulatek..." to po prostu biografia kolejnego ciekawego człowieka z historią, o jakiej wielu chciałoby móc powiedzieć "byłem, widziałem".
australijska okładka

Allan jest młodzieńcem uwięzionym w ciele stuletniego mężczyzny. Jego rozumowanie i postępowanie przywodzi mi na myśl nieopierzonego chłopaka wkraczającego w życie, którego matka powiedziała kiedyś "co ma być, to będzie". I tego owy Allan się trzyma przez kolejne dekady swojego bujnego życia. To fascynująca postawa życiowa człowieka, który ma nadwyżkę szczęścia i troszeczkę rozumu. Nie da się go nie lubić, chociaż (jak każdy) czasami sytuacja zmuszała go do mało wzorowych zachowań.



włoska okładka
Czy "Stulatek..." to świetna komedia? I tak i nie. Bardziej skłaniałabym się do stwierdzenia, że do tej książki należy podchodzić z dystansem, co sugeruje chociażby sam tytuł szwedzkiej powieści. Historia miesza się z fikcją opisywaną subiektywnym, stuletnim tonem młodzieniaszka. Jednak jest w tym niewymuszony humor, który czasami pojawia się w dialogach a czasami mamy do czynienia z komizmem sytuacyjnym. Co przypadło mi do gustu. Nie ma nic gorszego od natrętnej narracji, która wręcz wyrywa się do czytelniczych gardeł: "A TERAZ MASZ SIĘ ŚMIAĆ I CIESZYĆ, ŻE NAPISAŁEM COŚ ZABAWNEGO". Uwierzcie mi, przeczytałam tyle młodzieżówek, że nieraz spotykałam się z taką sytuacją.
Także humor jest, jednak nie dostawałam od śmiechu zadyszki.

amerykańska edycja
Sama historia ostatniej podróży pewnego krnąbrnego człowieka byłaby za słaba, abym w niej przepadła. Tak samo prawdopodobnie pomyślał sam autor, ponieważ wydarzenia przeplatają się ze wspomnieniami Allana z jego całego życia. Jeden rozdział współcześnie, drugi cofa się o x-dziesiąt lat. 

Podsumowując, to książka o niebanalnym, lecz także przypadkowym życiu, w którym duże znaczenia miał ślepy los. Lecz przede wszystkim to po prostu dobra lektura.


Nie wiem też, czy skandynawskie książki muszą to mieć, ale nawet tutaj dość znaczący jest wątek kryminalny. Rozpieszczajcie mnie dalej.

Moja ocena: 5/5



“Things are what they are, and whatever will be, will be.” 


inteligentny tumblrowski obrazek
Miłego czytania i do usłyszenia!

13 komentarze:

Perry pisze...

Dla mnie również "Stulatek..." wcale nie jest podobny do historii Forresta Gumpa... To tylko chyba taki chwyt marketingowy.
Strasznie spodobała mi się Twoja recenzja i gdybym już wcześniej nie czytała tej książki, to z pewnością po Twojej entuzjastycznej opinii bezzwłocznie bym po nią sięgnęła :-)
Zastanawiam się jaki możesz mieć temat prezentacji, skoro chciałaś wykorzystac tę książkę?...
I jeszcze jedno, oprócz świetnej fabuły, humoru itp., wszystkie wydania "Stulatka..." mają niesamowite okładki! Widzę, że odnalazłaś wiele zagranicznych okładek, są równie zabawne jak cała ksiązka :D Uwielbiam amerykańską wersję, a widząc włoską śmieję się w głos! :-)

Krasnoludek pisze...

U mnie moja nauczycielka nie mogła się do żadnej lektury doczepić, bo bym ją pewnie rozszarpała - choć nie miała tak jak Twoja, że co nie czytałam, to do kitu;) Ograniczyła się do zdziwienia gdy ujrzała wśród spisu lektur "Gnój", "Biały Oleander", a do tego pozycję z czasów podstawówki, czyli "Oliwera Twista";)

Po opisywaną książkę z chęcią sięgnę, korzystając z Twojej wskazówki nie patrzenia na notkę od wydawcy;)

Alice pisze...

Po tytule spodziewałam sie gorszej recenzji, ale widze, ze ksiazke warto przeczytac.

DżejEr pisze...

gdzieś mi ostatnio ta książka mignęła, ale nie wiem, czy na blogach, czy w księgarni... Cóż, jeżeli jest naprawdę rak dobra, jak piszesz, to gatunek nie ma znaczenia - i tak przeczytam. Mam nadzieję, że kiedyś będę miała okazję ;)

!-nochi pisze...

Propozycje bardzo ciekawe.
Pamiętam, że ja przed maturą wybierałam możliwie jak najbardziej ambitne książki. Pamiętaj, że oceniał Cię będzie także inny nauczyciel. Jeśli jego zdaniem lektura będzie źle dobrana, nie da Ci wysokiej noty. Ja bym słuchała nauczycielki. Brak opracowania do lektury też mówi sam za siebie. ;)

ness pisze...

Gdzieś już kiedyś czytałam o tej książce. Nie ma co, tytuł ma oryginalny to i go zapamiętałam :) Jeśli tylko znajdę gdzieś tą książkę na pewno przeczytam

Taki jest świat pisze...

Ciekawa książka :)

StrawCherry pisze...

Zapowiada się ciekawie i niebanalnie. Gdyby nie Twoja recenzja, pewnie nie zwróciłabym na tą książkę uwagi, a tak będę ją mieć na oku :)

Lorien pisze...

!-nochi - wzięłam lektury, co nie zmienia faktu, że "Stulatek..." jest ciekawą i wartą znajomości książką.
dzięki za rady!:)

Tenebris pisze...

Oryginalny tytuł, od razu zachęca do przeczytania. Muszę poszukać tej książki w mojej bibliotece.

Czarny Kapturek pisze...

Ciekawy tytuł i recenzja. Na pewno poszukam w bibliotece (książki, nie recenzji).

B-e-a-utiful pisze...

nie znałam wcześniej.

Ffer pisze...

Książka już wcześniej zwróciła moją uwagę w bibliotece, niestety miałam pełne konto i nie mogłam jej wtedy wypożyczyć, potem już jej nie było. Mam jednak nadzieję, że uda mi się ją dorwać, bo zachęciłaś mnie jeszcze bardziej. :)
Choć wspominasz, iż "Stulatek.." nie jest inną formą Forresta, bardzo chciałabym, żeby okazał się równie wspaniały jak on, bo Gumpa po prostu wielbię , nie pamiętam żadnej innej książki, przy której bym się śmiała tyle, co przy nim :D

Prześlij komentarz

Poprzez komentarze wchodzę na Wasze blogi i staram się odwdzięczać.
Dziękuję za każdą opinię:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...