poniedziałek, marca 11, 2013

95. "Silna i kobieca jak wzmocnić swój magnetyzm" - Rachael Jayne Groover

Ojej, trochę czasu minęło od dnia, kiedy dostałam tę książkę do recenzji. Jednak spokojnie, już zaczynam swój wywód o wzmacnianiu magnetyzmu.


tytuł: Silna i kobieca jak wzmocnić swój magnetyzm

tytuł oryginału: „Powerful and Feminine: How to Increase Your Magnetic Presence and Attract the Attention you Want”

Dlaczego część pięknych kobiet postrzegamy jako nieatrakcyjne? Co mają w sobie przeciętne w gruncie rzeczy panie, które wchodząc do pomieszczenia sprawiają, że momentalnie cichną wszystkie rozmowy, a spojrzenia zebranych osób wędrują w ich kierunku? Odpowiedzi na te pytania postanowiła udzielić Autorka tej książki – piosenkarka, mówczyni motywacyjna i założycielka międzynarodowej społeczności kobiet, które zajmują się rozwojem osobistym i duchowym.

Jej pierwsza na polskim rynku, przepełniona humorem książka pokazuje, jak wzmocnić swoją indywidualność, wejść w głębsze związki z innymi i odkryć na nowo własną zmysłowość. Wbrew pozorom nie jest to wcale trudne i przeznaczone dla wybranych. Autorka wyjaśnia, czym jest esencja kobiecości i jak możesz stać się jej uosobieniem, dzięki czemu otoczenie zacznie Cię postrzegać, jako osobę zmysłową, pewną siebie i wrażliwą. Pomoże Ci w tym 35 prostych ćwiczeń służących do zwiększenia kobiecego magnetyzmu. Dowiesz się także, jak okazywać swoją siłę i jednocześnie nie odpychać od siebie innych osób. Poznasz również 5 błędów, które niezależne kobiety najczęściej popełniają w swoich związkach. Zaczniesz przykuwać uwagę nie tylko swoim wyglądem, ale i osobowością.

Wykorzystaj swoją kobiecość.

Owa kobiecość wcale nie leży w wykorzystywaniu złotych rad z magazynów dla pań, jak zdrowo zapuszczać włosy, ale gdzieś głęboko w nas. Autorka postanowiła skupić się na otaczającej ludzi energii, która płynnie przez nas przepływa. Wydaje mi się to o wiele trudniejsze od włożenia niebotycznych butów, ale spróbujmy.

Każdy rozdział rozpoczyna się jakimś cytatem, mądrością tygodnia.Całość, przyznaję, jest dobrze poskładana. Wstęp, rozwinięcie w ciekawych punktach i zakończenie, podsumowanie.
Autorka jednak nie chce przekonywać nas jedynie do swojej prawdy, ale zachęca do różnych ćwiczeń. Przyznaję, że nie zrobiłam żadnego z nich. I nie wynika to z mojego oczywistego lenistwa, ale po prostu

"Kiedy następnym razem poczujemy złość czy frustrację, nie zamykajmy swego serca. Nie bójmy się. Otwórzmy swe ciało i wyciągnijmy ramiona na boki (...)"
 Ta książka to przede wszystkim zachęta do samoświadomości samej siebie. Wciskamy się w różne role, a potem dziwimy się, że nie ma osoby, która polubiłaby nas takimi, jacy jesteśmy. I pomijając moje pseudogłębokie przemyślenia, podoba mi się taki zamysł owego poradnika. Chociaż zauważyłam wiele aspektów, których po prostu nie rozumiem.
Przykład? Proszę bardzo.
W tej publikacji znajdziemy rozdział między innymi o tym, jak rozmawiać ze swoim łonem. Proszę bardzo, nikomu nie bronię i nie neguję, rozmawiajmy. Tyle, że jestem na to zbyt ograniczona i prawdopodobnie niegodna, aby mądrość łona do mnie przemówiła.

Sądzę, że poradnik przypadnie do gustu osobom, które są dumne ze swojej odmienności od mężczyzn i które chcą to jakoś zaakcentować swoim zachowaniem. To coś różnego od propagowanych mądrości z Cosmopolitan, gdzie kobieta we wszystkich sferach życia poradzi sobie bez pomocy drugiej osoby. Nie wnikam, po której stronie sama stoję, nie w tym rzecz. Jednak ciekawy jest fakt, że nie tylko postawa feministki jest jedyna i słuszna.

Myślę, że dzieło Groover nie odkrywa Ameryki i nie zmusza do głębszych przemyśleń, ale skłania nas ponownie do znanych rad, które najwidoczniej muszą być prawdziwe, skoro tak często się o nich słyszy.  Oprócz tego serdecznie zachęcam wszystkich do tego, żeby po prostu pobyć ze sobą i się trochę o sobie dowiedzieć. A wtedy żadne poradniki nie będą potrzebne, bo wszystko będzie jasne.
Podsumowując, to poradnik dla kobiet oczekujących przede wszystkim wewnętrznych zmian, bo jak twierdzi cytat ze środka książki 
Z urodą się człowiek rodzi. Lecz piękno każdy może w sobie rozwinąć.
Banalne. Lecz prawdziwe. Tylko, że samym czytaniem poradnika jeszcze nic nie zmienimy.

Otrzymałam ten egzemplarz książki do recenzji od wyd. Studio Astropsychologii.
Fakt ten nie wpłynął na treść mojej opinii.
Zdjęcia zrobione w celach promocyjnych i żeby mój blog ładniej wyglądał:)

Miłego czytania i do usłyszenia!

17 komentarze:

Be yourself.♥ pisze...

słyszałam od znajomej o tej książce. :)

Lorien pisze...

@ Be yourself. - a kto nie słyszał, jestem w tyle z recenzowaniem paru książek, dlatego dzisiaj to nadrobiłam trochę :)

AnnieK pisze...

Książka raczej nie dla mnie.

Czarny Kapturek pisze...

Poradnik zdecydowanie nie dla mnie, ale za to bardzo spodobała mi się twoja recenzja. Styl jakim piszesz jest świetny. Zostaję na dłużej, tzn zapisuję się do obserwatorów. Czekam na więcej i biorę się za czytanie poprzednich recenzji! :)

Miłego dnia

Natasha pisze...

Ja tez mam na polce ksiazke ze Studia ktora jakis czas juz lezy;p
Tę ksiazke tez czytalam,ale az tak krytycznie jej nie ocenilam. :P

Marciocha pisze...

łee, nie dla mnie. Fajna recenzja :)

Madelaine. pisze...

Jeśli jest tak ładna jak opisałaś, to nawet bym z chęcią przeczytała :D

Martyna pisze...

Czytałam w zeszłym roku z wieloma poradami się zgadzam, jednak nie które są dla mnie nie do końca zrozumiałe. Pozdrawiam!

Upadły czy Anioł pisze...

niestety to nie jest pozycja dla mnie :)

B-e-a-utiful pisze...

zapowiada się interesująco ;)

Madame K. pisze...

Takie książki nie są dla mnie. Do jakichkolwiek poradników jakoś nie mogę się przekonać.

Kruszynka pisze...

czytałam, ciekawa ;)

StrawCherry pisze...

Eee, nie dla mnie ta książka, nie przepadam za poradnikami ;)

Panna M. pisze...

Dokładnie, samym czytaniem poradnika nic nie zdziałamy, trzeba wcielać rady w życie, a to już trudniejsze. Wymaga silnej woli, której nie posiadam. Słomiany zapał to moje drugie imię. Pozdrawiam! ;)

Alice pisze...

Sory, nie dla mnie.

Rosemarie pisze...

Brak mi konsekwencji, bo ile chętnie sięgam po poradniki, to do rad nie zawsze się przykładam...

Ashera pisze...

Nie no, z tym łonem to chyba przesada ;D Aż mi się śmiać zachciało.

Podobną książkę, tylko o randkowaniu, mam w domu i jeszcze się za nią nie zabrałam. Tą sobie odpuszczę. ;P

Prześlij komentarz

Poprzez komentarze wchodzę na Wasze blogi i staram się odwdzięczać.
Dziękuję za każdą opinię:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...