poniedziałek, sierpnia 26, 2013

125. Pierwszy zwiastun "Niezgodnej"

Wiem, wiem, że nie powinnam spamować zwiastunami. Po prostu nie mogę się powstrzymać, kiedy widzę trailer filmu na podstawie serii książek, które aktualnie pochłaniam (książka leży rozłożona przed komputerem).


Jakość zostawia dużo do życzenia, ale i tak lepiej być wdzięcznym komuś za przemycenie tego:)

Został zrobiony w stylu "Igrzysk śmierci". Mamy przebłyski wszystkiego, czego pragną nastolatki: krew, seks i Kate Winslet.
Machina promocji ruszyła i zatrzyma się dopiero w 2014 roku.

Miłego oglądania i do usłyszenia!

środa, sierpnia 21, 2013

124. Już jest zwiastun "Złodziejki książek"

Trzeba być na bieżąco:)
Pierwsze wrażenia?
Jaka szkoda, że zmienili narratora! Jakkolwiek trudno by było stworzyć opowieść z punktu widzenia Śmierci (jako bohaterki), ale na tym polegał urok powieści Zusaka. Co nie zmienia faktu, że jestem uroczona bajkowym klimatem historii w tak brutalnym, podłym okresie. Całość tylko wzmaga moją ciekawość, chociaż zapewne połowa populacji dojdzie do wniosku, że jeśli nie ma strzelanin i wyścigałek, to interes nie warty zachodu. 


Króciutko na dzisiaj, bo musiałam się podzielić zwiastunem.

Miłego czytania i do zobaczenia w kinie!

sobota, sierpnia 17, 2013

123. GONE. Głód - Michael Grant

Seria o młodocianych uwięzionych Granta to młodzieżowa wersja "Pod kopułą" Stephena Kinga. I można by się ścierać, co jest lepsze, ale jeśli książka Kinga jest tak słaba jak serial na podstawie powieści, to "GONE" zdecydowanie wygrywa. Chociaż słyszałam, że tomisko króla horrorów jest ciekawe. Prawdopodobnie mamy do czynienia z klasycznym przykładem "książka lepsza od ekranizacji".

tytuł: Faza druga: Głód
autor:
tłumaczenie: Jacek Drewnowski
tytuł oryginału: Hunger. A Gone novel
seria/cykl wydawniczy: GONE: Zniknęli tom 2 
Po trzech miesiącach sytuacja w ETAPIE wygląda jeszcze gorzej niż na początku. Resztki radości z powodu zniknięcia dorosłych rozwiały się jak dym – absolutna wolność przemieniła się w absolutny koszmar. Wśród zdesperowanych dzieciaków narasta agresja. Silni i słabi. Obdarzeni mocą i ci, którzy pozostali „normalni” – dwa zwalczające się obozy. Dostępny dla wszystkich alkohol nakręca spiralę gniewu i strachu. Kończy się żywność, nawet McDonald's nie ma już zapasów… Nadchodzi pora GŁODU.

Wracając jednak do drugiej części serii Michaela Granta... Przyznaję, że pierwszą książkę czytałam ok. 3 lata temu, także całkowicie poległam na kojarzeniu kto jest kim. Na całe szczęście, autor powieści skonstruował taką narrację, która bez problemu wprowadza czytelnika w poprzednio przedstawiony świat. Niektóre wydarzenia są w skrócie opisane, aby przypomnieć znaczenie niektórych wątków. Moja pamięć jest za to wdzięczna.

hiszpańska okładka
Akcja w "Głodzie" nabiera dramatyzmu. Jak sam podtytuł wskazuje, w Perdido Beach zaczęło brakować podstawowych środków do przeżycia, takich jak chociażby jedzenie. Gdyby był to jedyny wątek, książka uplasowałaby się na mojej subiektywnej liście jako "średnia". Jednak autor wykazuje się coraz bardziej wymyślnymi pomysłami na urozmaicenie wartkiej akcji. Całość robi się coraz mniej prawdopodobna (tak, wiem, że sama kopuła jest dość mało prawdopodobna, ale tutaj dzieją się jeszcze dziwniejsze rzeczy:), a coraz więcej dodatkowych aspektów, na które czytelnik musi zwrócić uwagę.

Co chwila zmienia się miejsce akcji. Całość przypomina gotowy scenariusz na sceny do serialu, przeskakujemy z jednego miejsca wydarzeń do kolejnego punktu. To wszystko nie pozwala, aby akcja zmętniała na kolejnych stronach tej dość pokaźnej książki.

szwedzka okładka
Aby nie zniechęcić odbiorców, Grant wykreował wielu bohaterów. Co we mnie ugodziło, to takie z góry narzucone ocenianie postaci. Lubię, kiedy ludzie w książkach mają w sobie całą paletę emocji i cech. Niestety tutaj niektórzy byli znacząco gloryfikowani przez narratora, drugi obóz to typowi źli bohaterowie, z którymi trzeba walczyć. Szkoda, chociaż czasami niektórzy okazywali się być słabymi ludźmi, co nadało im większej wiarygodności.

Końcówka GONE nie jest niestety zaskakująca, liczyłam na większe zaskoczenie, które wręcz zmuszałoby mnie do sięgnięcia po kolejną część. Teraz obawiam się, że miną kolejne lata, zanim do tego dojdzie:)

Podsumowując, to świetna pozycja dla trochę młodszych fanów Kinga i tych, którzy nie cierpią na klaustrofobię. Niestety życie pod magiczną kopułą może być dość uciążliwe. Ta część zostawia dużo niedokończonych wątków i fantastycznych stworów do zabicia w kontynuacji.

Moja ocena: 4/5

Co więcej...
POWSTANIE SERIAL GONE!


Ktoś będzie ze mną oglądał?

Miłego czytania i do usłyszenia!

sobota, sierpnia 10, 2013

122. Lody o smaku książek

Bo czemu nie?

Gdybym tylko mogła dostać te lody w swojej okolicy, nie zawahałabym się przed kosmicznym wydatkiem. Gdybym mogła chociaż dostać zwykłe Ben&Jerry's, to i tak byłabym szczęśliwa i gruba.
Niestety, nie widziałam nigdzie w Polszy takich lodów, a książkowych to zupełnie. Być może dlatego, że nie istnieją (może jakieś lodowe imperia zainteresują się tym pomysłem?). W Korei można kupić lody o smaku chłopaków z boysbandu (jakkolwiek perwersyjnie to brzmi). Why not?

Zobaczmy te cuda photoshopa:
 WAR AND PEACH
 ONE FISH TWO FISH RED FISH BLUE FISH (Jedna ryba dwie ryby czerwona ryba niebieska ryba - do jakiego tytułu książki jest to odniesienie? Osobiście nie mam pojęcia)
 OLIVER TWIST (do dzisiaj mam ciarki po ekranizacji Polańskiego)
 WHIRLED WAR Z
 CLOCKWORK ORANGE CREAMSICLE
 BERRY POTTER AND THE CONTAINER OF SECRETS

Czekoladowe żaby, mmm...:)


Sama chyba skusiłabym się najpierw na trochę przemocy z "Mechanicznej pomarańczy", a później przerzuciła na pojemnik sekretów Pottera.

CR: Oryginał

Miłego czytania i do usłyszenia!

wtorek, sierpnia 06, 2013

121. Reklama dla czytających książki w łóżku

Sama nie potrafię, bo po chwili niewygodnego leżenia nad książką odczuwam jakby mi Sub-Zero z MK łamał kark i wypluwał odcinek lędźwiowy.

Jednak są odważni i wytrwali w koncepcji "ciepła czekolada, łóżko i książka" i między innymi dla nich powstała reklama najstarszej i największej księgarni w Izraelu - "Steimatzky Books".

Zdjęcia mówią same za siebie. Bo jak już zapraszać kogoś do łóżka, to może niech to będzie jakaś persona z ciekawym życiem? Na przykład Stalin?

Don Kichot
Stalin lol
Sherlock Holmes

Pipi Pończoszarka
Gandalf

Mnich, który sprzedał swoje Ferrari
 Miłego czytania (nawet w łóżku) i do usłyszenia!

piątek, sierpnia 02, 2013

120. Podsumowanie lipca 2013


Hej, jak tam połowa wakacji mija? Mam nadzieję, że jesteście spaleni słońcem i szczęśliwi. U mnie w tym miesiącu czytanie szło jako tako, jednak myślę, że swoje najlepsze czasy (1 książka na 2 dni) mam już za sobą. Niemniej ciągle staram się trzymać formę.

Rozpoczęłam naukę z książką Beaty Pawlikowskiej "Blondynka na językach - Niemiecki" i muszę przyznać, że taka forma kursu języka ma swoje dobre strony. Szybko łapię, w jaki sposób tworzy się kolejne zdania i można powiedzieć, że szprecham już niczym dwuletni rodowity Niemiec. Jednak z powodu ostatniego zajęcia, które zajmuje mi większość czasu, nie mogę sobie już pozwolić na 10 stron nowych słówek dziennie.

W całości przeczytane:
1. Fotografia cyfrowa dla bystrzaków - Julie Adair King: Gdyby pewna osoba, z którą nie mam już kontaktu, o tym usłyszała, to zapewne zostałabym wyśmiana przez średnio 2 minuty. Jednak jako szczęśliwa posiadaczka "Psychologii dla bystrzaków" nie mogłam się powstrzymać przed przeczytaniem tej książki. Wydaje się, że nie ma dużo do czytania, skoro zagadnienie dotyczy zdjęć, ale hola hola! Przerobienie tej książki zajęło mi aż 2 tygodnie. Wszelkie przysłony, migawki, czasy naświetlania i ustawianie ostrości nie są mi obce. Bo co to za trudność robić zdjęcia kwiatów/ładnych dziewczyn na trybie automatycznym? Nie moja bajka po prostu:)
Jednak sama książka trochę mało nowoczesna, pomimo swojego roku wydania i w dużej mierze tematyka obróbki zdjęć w programach komputerowych mnie nie interesuje. 
3,5/5


2. Niezgodna - Veronica Roth: /RECENZJA/ 


3. Pomarańcza Newtona - Ewa Lipska: jedna z moich ulubionych polskich poetek. Ironiczna, z wyczuciem świata i świetnym doborem słów, chciałabym ją wszędzie cytować, ale wyszłabym na lamę, która wkłada cudze słowa w swoje usta. Taka prostytucja średnio mi odpowiada. Ten tomik wierszy także średnio przypadł mi do gustu. Może zbyt poważny, a może ja za mało kumata?
3,5/5



I to by było na tyle, haha. Mówiłam, że trzymam formę.


Obejrzane filmy:
1. Drogówka
Historia siedmiu policjantów, których poza pracą łączy przyjaźń, imprezy, samochody i interesy. Wszystko się zmienia, gdy ginie jeden z nich.
Rzadko sięgam po polskie kino i zazwyczaj mój dystans jest dobrze uargumentowany. Jednak tym razem chciałam dowiedzieć się, co wspaniałego jest w jednym z filmów Smarzowskiego. Widzę dużą inspirację amerykańskimi filmami akcji. Mamy kogoś wplątanego w morderstwo, ucieczki, brudne interesy i paru schlanych i brudnych polskich policjantów. Dużo seksu, jeszcze więcej przekleństw i ogólnie to wychodzi na to, że strach się bać naszej władzy. Wygląda mi to bardziej na tani chwyt, aby widza dość zszokować i wzbudzić kontrowersje. Mnie to nie rusza, widziałam już najgorsze amerykańskie seriale:) Jednak na uznanie zasługuje ukazanie korupcji w takich instytucjach i załatwianie różnych spraw "po znajomości". Trzeba być naiwnym, żeby w to nie wierzyć.

Moja ocena: 5/10

1. American Pie
Grupa licealistów pragnie do końca szkoły stracić dziewictwo i wkroczyć na studia jako pełnoprawni mężczyźni. Nie jest to jednak łatwe zadanie.
Jest to rzekomo klasyk, bez którego żadne High School Musicale nie miałyby prawa bytu. Co mnie zadziwia w tej produkcji, to jej popularność. Parę scen było zabawnych, niektóre wątki chciało się śledzić, ale ogólnie to zdjęcia ugotowanej kaszanki wydają mi się bardziej interesujące. Samo hasło promujące (dowCipna sprawa) jest żałosne. Jak i cały film. Niestety nie dla mnie, chociaż zapewne reszta globu kocha ten film, skoro doczekał się chyba trzech kontynuacji.

 Moja ocena: 4/10

2.  Dwunastu gniewnych ludzi
 Dwunastu przysięgłych ma wydać wyrok w procesie o morderstwo. Jeden z nich ma wątpliwości dotyczące winy oskarżonego.
Bardzo dobry film. Jego siła polega na minimalizmie. Nie potrzeba wybuchających ludzi z flakami długości autostrady, hektolitry krwi wylatującej z oka i innych okropieństw. Całość akcji rozgrywa się w jednym pomieszczeniu. Historia wciąga, człowiek chce się dowiedzieć, jak było naprawdę i okazuje się, że film pozostawia pewne niedomówienie. Tak naprawdę nie jesteśmy pewni, co jest prawdą. Świetne dla fanów starych filmów (1957 rok).

Moja ocena: 7/10


3. Miasto ślepców
W mieście wybucha epidemia ślepoty. Chorzy są zamykani w szpitalu, gdzie panują nieludzkie warunki życia.
Średni film. Z jednej strony bardzo ciekawy pomysł, jednak wydaje mi się, że słabo zrealizowany. Film jednak ukazuje, jak ludzie pozbawieni podstawowego zmysłu  szybko przeistaczają się w  zezwierzęciałe jednostki.

Moja ocena: 5/10






4.  Pearl Harbor
 Danny i Rafe są pilotami w czasie II wojny światowej. Gorące uczucie połączy obu z pielęgniarką Evelyn.
 Jak zwykle kończyła mi się pamięć na nagrywarce z filmami (100 gb), więc postanowiłam, że ukrócę swoje uzależnienie od nagrywania filmów. Jako, że miałam akurat dużo do roboty, to włączyłam najdłuższy film, jaki znalazłam. Niech leci sobie w tle. A tutaj okazało się, że pomimo wojennego wątku, to całość okazuje się przyzwoitą produkcją. Chociaż czasami irytowała mnie gloryfikacja Amerykanów, które nie sposób nie zauważyć.

Moja ocena: 6/10





5. Now Is Good
Umierająca na białaczkę dziewczyna postanawia wykorzystać jak najpełniej ostatnie miesiące życia, które jej pozostały.


Gdybym miała wskazać jeden z filmów na miarę ekranizacji "Perks of being a wallflower", to chyba wybrałabym produkcję bazującą na książce "Zanim umrę". Wygrałam tę powieść w jakimś gimnazjalnym konkursie i postarałam się, aby każdy mój znajomy ją przeczytał. Bibliotekarka uznała, że na nagrodę wybieram zbyt "emo" książki. Jednak zarówno książka jak i film nie są o umieraniu. To bardzo ładna historia pełna życia, jednak bez wzruszeń się nie obyło.



Moja ocena: 7/10


Plus, niedługo rozpoczynam pewien "projekt" (w XXI wieku wszystko jest projektem, łącznie z rodziną), o którym będę pisała za jakiś czas. Będzie miał związek z pewną książką, którą mam zamiar wprowadzić w życie. Niech tylko ktoś ją najpierw odda do biblioteki :)




Miłego czytania i do usłyszenia!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...