wtorek, stycznia 28, 2014

140. Retro reklamy książek

Hej, jak wiemy, czasami reklamy potrafią wręcz trącić nas swoją głupotą. Mimo tego, że książkom daleko do poziomu leków na hemoroidy, to trochę reklamy literatury nie zaszkodzi. Tylko w jaki sposób zgrabnie sprzedać książkę, żeby nie zdradzić za dużo fabuły? 
Pamiętam, jak musiałam przeżyć zwiastun "50 twarzy Grey'a".
 Och, co ze mną zrobisz?
Po raz pierwszy widziałam ten zwiastun w kinie w bloku reklamowym przed "Yumą". No i nie wytrzymałyśmy z koleżanką pod koniec, to zbyt śmieszne.

Jak się okazuje, reklamy sprzed kilkunastu (albo i -dziesięciu) lat potrafią być bardziej wdzięczne. Chociaż brak w nich clipartów, reklam bielizny i seksu na śniadanie. A może po prostu chcę  wstawić jakieś zdjęcia, bo ciągle jestem na etapie czytania "Narnii".

jak się okazuje, nawet książka o seksie może zostać przedstawiona jako całkowicie aseksualna pozycja na rynku gospodyń domowych









nie wiem, co jest w tym wycinku, że tak mi się podoba, ale kto nie lubi Kubusia Puchatka?





do tej książki przymierzam się już od pewnego czasu, ale "Rzeźnia numer 5" trochę mnie straszy
Miłego czytania i do usłyszenia!

sobota, stycznia 25, 2014

139. Do przeczytania: ferie zimowe 2014



Hej, wróciłam z bardzo dalekiej krainy zwanej sesją i póki co nie mam zamiaru tam wracać. Wiecie, jakie to straszne uczucie, kiedy chcesz odespać całe życie, ale z przyzwyczajenia budzisz się o 8 rano? Ja wiem i przez najbliższe dni będę się starała to zmienić.

Słońce na mnie świeci, obok czeka śniadaniowa owsianka niczym papka dla małych dzieci i tylko kawa przypomina mi o ostatnich dniach mojego życia. Dla kawy zawsze jest miejsce w moim planie dnia. W końcu tyle wspólnie spędzonych nocy do czegoś zobowiązuje.


Jednak kawę trzeba do czegoś pić, a książki wydają się idealnym towarzystwem na wolne od cementytów (moja dawna tapeta) wieczory. Co planuję wymęczyć w te ferie?

Skromny stos, który już dawno powinnam zaliczyć do "przeczytanego":



Rozwodząc się:
"Opowieści z Narnii. Podróż wędrowca do świtu." - C. S. Lewis

To po prostu jedna z niewielu książek, które zaczęłam czytać z zamiarem skończenia przed świętami. Może wielkanocnymi, nie ograniczajmy się do śniegu i Mikołaja. Co z tego, że ta historia nijak się ma do pisanek i baranków. Jak widać na załączonym obrazku, moją zakładką do Narnii są notatki na zaliczenie. Smutne, ale prawdziwe:)





"Urojenie" - Janusz Koryl

Wydawnictwo mnie zabije, już dawno powinnam mieć tę przygodę za sobą. Czytam, bo się boję, że skończę jak bohaterowie w tym polskim kryminale. Jakby było mało, że okładka straszy mnie po nocach.





"Dotyk Julii" - Tehereh Mafi

Mieliśmy już książkę dla dzieci, mrożący krew w żyłach kryminał, pora na moją działkę. Młodzieżówkę o dziewczynie z nadnaturalnymi mocami. Jakkolwiek teksty na okładce trochę mnie bawią:
"Mam niezwykły dar
Mam nadludzką moc
Będę walczyć o miłość"
To dobra dusza pożyczyła mi ten paranormal już milion nocy temu i warto by się przekonać, czy będzie to powtórka "Dotyku".


"Prowincje", "Cienie i ślady" - Bogdan Białek

O tych książkach od wyd. Charaktery pisałam jakiś czas temu. Nie są to jednowątkowe powieści dla pensjonarek, ale myślę, że jakoś się odnajdę:)






Z tymi listami jest jak z noworocznymi postanowieniami: zawsze coś wyskoczy po drodze i znajdzie się coś ciekawszego do roboty, zabraknie czasu lub chęci. Jednak na pewno dam znać, jeśli coś się zmieni w mojej czytelniczej liście.

Mam także w planach częściej odwiedzać Wasze blogi, obiecuję!
I właśnie dostałam ręcznie robione mydło pachnące szczęściem. To dobry dzień.


Miłego czytania i do usłyszenia!

piątek, stycznia 17, 2014

138. Reading Bingo 2014

Bo gdy już nie wiesz, co napisać, na pomoc przychodzi tumblr.

Hej, pomińmy fakt, że jest już bliżej do końca świata niż początku nowego roku. Dla mnie 2014 zacznie się dopiero za tydzień, jak będzie pechowo, to za dwa. No, trzy. Niech stracę. Niemniej czasami tęskno mi za pisaniem swoich pseudo przemyśleń na blogu, dlatego chwyciłam swój urodzinowy kubek z nędzną kawą z saszetki, olałam projektowanie i postanowiłam poszukać ciekawych rzeczy na internetach. Jaki high life, takie rozrywki.

Ostatnio znalazłam ciekawą zabawę dla wszelkich literackich narkomanów. Otóż chodzi o zwykłe bingo i jak dobrze nam znane "nie wiem, co przeczytać". Mój stos książek "do przeczytania" sięga już sufitu w supermarkecie (takim z Multikinem na trzecim piętrze), ale tych pozycji "muszę to przeczytać" chyba nigdy za wiele, prawda? :)

Wyzwanie na rok 2014 polega na czytaniu tego, co wskaże nam... bingo.

Jako, że specjalizuję się w młodzieżówkach i okołonastoletnich problemach, tak wstawiam poniżej dwie karty do zabawy.
Dla osób, których młodzieżówki już nie bawią (serio?), przygotowano wersję "doroślejszą"(dorosły fiolet).

Całość możecie znaleźć tutaj: klik klik

Myślę, że czasami fajnie pójść do biblioteki i poszukać czegoś z "fabułą rozgrywającą się w Paryżu". Zresztą... czytałabym. A jeśli by tak oszukać system i znaleźć książkę, która spełnia parę kryteriów?

Do poszukiwań!

Nowa ulubiona pieśń:



Chociaż nie odnosi się do mnie, to jednak sympatyczny smutek z niej płynie.
PS Napisać swoje postanowienia noworoczne?

Miłego czytania i do usłyszenia:)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...