czwartek, lutego 13, 2014

144. Opowieści z Narnii: Podróż "Wędrowca do Świtu" - C. S. Lewis

Hej, czy ktoś z Was pamięta, kiedy ostatnio napisałam recenzję książki? No właśnie, nawet najstarsi górale tego nie pamiętają. Czaiłam się z tymi recenzjami, tu przeczytałam dziesięć stron, tam dwadzieścia, a na wszelki wypadek żadnej z książek nie kończyłam. Prowadziłam doprawdy straszne życie.

tytuł: Podróż "Wędrowca do Świtu"
autor: Clive Staples Lewis


tłumaczenie: Andrzej Polkowski

tytuł oryginału: The voyage of the Dawn Treader

seria/cykl wydawniczy: Opowieści z Narnii tom 3 
 
W trzecim tomie słynnego cyklu Edmund i Łucja w towarzystwie niesympatycznego kuzyna Eustachego trafiają na żaglowiec króla Kaspiana.
Obfitująca w niezwykłe przygody morska wyprawa staje się, dzięki Aslanowi, również podróżą ku własnej tożsamości i dojrzałości.




Trzecią część "Opowieści z Narnii" miałam zamiar skończyć przed świętami. Nie tymi ostatnimi, tylko jeszcze hen daleko przed Bożym Narodzeniem w... 2012? Nic to, wyszło, że czytanie tej książeczki przed Wielkanocą też może być jakimś przeżyciem. No właśnie... jakimś.

Kontynuacja przygód rodzeństwa Pevensie szła mi jak krew z nosa. I na 90% nie jest to spowodowane moją nagłą dorosłością literacką (właśnie będę oglądała "Frozen"- warto zainteresować się jeszcze inną pozycją godną przedszkolaka: "Zaplątanymi"? Takie poważne rozterki mnie naszły przy porannej kawie).

Książka przede wszystkim pozbawiła mnie ulubieńca z młodzieńczych lat, czyli Piotra. Dostaliśmy w zamian rozkapryszonego kuzyna głównych bohaterów - Eustachego. Not fair. Na dodatek Kaspian też nie utkwił mi w pamięci, także jeśli chodzi o sferę postaci literackich, to nie mogę nikomu oddać swojego serca. A Łucja znowu zgrywała bohaterkę. Nic ciekawego.

Sama fabuła została stworzona ciekawie, prawie każdy rozdział przynosił coś nowego, co u normalnych ludzi przyspiesza czytanie książki. Oczywiście ta część skupia się na podróży statkiem i odwiedzinach różnych krain podległych (lub nie) Narnii. Poznamy kolejne dziwne ludy i ich zachowania.

Muszę przyznać z ręką na sercu, pewnie zostanę zlinczowana, ale ostatnie strony czytałam tylko po to, aby je przeczytać. Tutaj jednym okiem patrzyłam na tekst, drugim zezowałam na pęknięcie w suficie, a myślami byłam na jutrzejszym obiedzie lub przypominałam sobie żarty z Familiady.

Podsumowując, nie mogę zbyt dużo napisać o tej książce. Ot, kontynuacja klasyki wydanej kilkadziesiąt lat temu. Jednak o wiele bardziej wolę taką książkę, gdzie występują smoki, od trendy i nowoczesnych poradników dla 6-latków, jakie można teraz spotkać w księgarniach.
Dla zainteresowanych absurdem tego świata: klik klik
Zostawiam Was z tym mindfuckiem i zabieram się za kryminał. Kto zabroni skakać po gatunkach książek? Nikt nie zabroni:)

Moja ocena: 2,5/5
Miłego czytania i do usłyszenia!

7 komentarze:

awiola pisze...

Nie czytałam nigdy tej książki. Póki co nie mam jej w planach.

Lorien pisze...

@awiola - a czytałaś pierwszą część?

Little Decoy pisze...

Trochę lepiej wspominam tę książkę ;)
Pozdrawiam!

MS pisze...

Czytałam tę część baaardzo dawno temu. Lubię świat Narnii i widziałam kilka razy filmy (jedynka najlepsza) i z tego, co pamiętam książka o wiele bardziej podobała mi się od ekranizacji, bo za dużo w niej pozmieniali. ,,Srebrne krzesło" zrobiło na mnie lepsze wrażenie, chociaż nie wiem czy teraz, gdy jestem starsza;D (i też oglądam świetną Krainę lodu i Zaplątanych) ta historia byłaby w stanie ponownie mnie oczarować.

ami. pisze...

Opowieści z Narnii... nie czytałam, oglądałam tylko film. 2,5? Nie zachęca mnie ;p

endrie e pisze...

nie przepadam za tą książką przeczytałam, połowe chyba :D

endrie-blog.blogspot.com

obejmy pisze...

fajnie tutaj u Ciebie :)

Prześlij komentarz

Poprzez komentarze wchodzę na Wasze blogi i staram się odwdzięczać.
Dziękuję za każdą opinię:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...