środa, czerwca 17, 2015

147. Filozofia f**k it, czyli jak osiągnąć spokój ducha - John C. Parkin




Hej:)

To jedna z tych książek, po które sięgamy będąc albo upadłymi, którzy chcą usłyszeć od kogoś, że "w sumie to jebać to", albo jesteśmy na tyle zaintrygowaniu samym tytułem, że aż skręca nas z ciekawości, co takiego można było wyłuszczyć na 160 stronach. Jak się okazuje, niewiele.

W tym "poradniku" wszystko odnosi się do tego samego: żyj bez planów i celów, a spotka Cię to, co najlepsze. Tak krótko można streścić całość płodu pana Parkina. Co ciekawe, przyjmuję filozofię "fuck it" tylko w połowie, tak jakby część "wisimizmu" jest w porządku, ale z drugą połową kategorycznie się nie zgadzam.
I tutaj muszę odwołać się do prywaty, bo jak niby możemy olewać naszych bliskich, aby żyć w miłości ze światem. Jasne, rozumiem ideę hipisów, ale nie rozumiem zaniedbywania naszych relacji, po to, aby gdzieś znaleźć kogoś, przy którym nie trzeba się napracować. Dbanie o drugą osobę jest chyba każdemu z nas potrzebne, a przynajmniej większość ludzi czuje chęć bycia komuś potrzebnym.

Oprócz tego brak jakiegokolwiek celu w życiu chyba jest jedną z najsmutniejszych idei. Czy nie dlatego tyle osób postanawia targnąć się na swoje życie? Potrzebujemy do czegoś dążyć, choćby to były małe rzeczy. I jasne, nie zawsze uda nam się dojść do celu, ale chyba nie chodzi o króliczka, tylko o to by gonić go. I kolejna mądrość Koejlo: nie samo szczęście jest celem, ale droga do szczęścia.

tutaj mogłabym zapomnieć o wszystkich problemach





Co z kolei nastawiło mnie pozytywnie do tej książki to teoria autora, że jesteśmy zbyt spięci, zbytnio przejmujemy się wszystkim, na co nie mamy wpływu. I to prawda, niektórzy potrafią mieć zepsuty cały dzień, bo niebo jest zachmurzone, a do kawy wlano im zepsute mleko. I ile frustracji mogą rodzić takie z pozoru błahe sytuacje! Wtedy jak najbardziej wyznaję zasadę wisimizmu, chociaż nie ukrywam, jak jest się w złym humorze to i za słona zupa może być powodem do tragizowania.



Podsumowując: Fuck It to książka, która chyba przede wszystkim miała przyciągnąć do zakupu swoją kontrowersją, a zwolenników powinna zdobyć swoim nastawieniem do świata. Bo jakże wygodne jest życie, w którym o nic się nie martwimy, wszystko jest nam obojętne. Niestety nie dla mnie takie podejście, bo po prostu tak nie potrafię. I kto jest w stanie podchodzić do wszystkiego obojętnie, niech podniesie rękę. 

Moja ocena: 3/5

I w sumie nawet nie mogę znaleźć fajnych obrazków do tego posta. A dobra... raz się mogę posłuchać rady twórcy "Filozofii..."

Miłego czytania i do usłyszenia!

2 komentarze:

Czarny Kruk pisze...

NIgdy nie zrozumiem fenomenu takich książek...
Poza tym nie ciepie i nie jestem przekonana do poradników, które mówią ludziom jak mają żyć. FUCK IT! To przecież nasze życie..

Asia pisze...

W sumie sama nie wiem co myśleć o tej książce, chyba jednak się skuszę żeby ja przeczytać ;P

Prześlij komentarz

Poprzez komentarze wchodzę na Wasze blogi i staram się odwdzięczać.
Dziękuję za każdą opinię:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...