piątek, września 18, 2015

150. "Ludzie na walizkach. Nowe historie" - Szymon Hołownia

Hej!


Przepraszam za kolejną lukę na tym blogu, ale wakacje pochłonęły mnie bezgranicznie. Moc rozjazdów, zajazdów, leżenia plackiem na trawie lub oglądanie spadających perseidów nad morzem. Rozumiecie. Czasami można się obyć bez książki, albo chociaż bez pisania recenzji.

Jednak parę dni temu miałam okazję być na spotkaniu z Szymonem Hołownią w mojej bibliotece. Zorganizowano to spotkanie z myślą o jego nowej książce na temat afrykańskich dzieci i pomocy humanitarnej, jaką niosą jego fundacje. Książki nie kupiłam, podpisu na piersi nie dostałam, ale pozostały mi w głowie jego dość mądre słowa na temat niesienia pomocy i podejścia do życia. Nie ze wszystkim bym się zgodziła, daleko mi do bycia świętym, ale sama jego postać mnie zaintrygowała. Pomimo tego, że byłam po pracy i musiałam jakieś 15 minut spotkanie przespać. Mam nadzieję, że autor się nie zorientował.

Przedwczoraj zauważyłam jego inną książkę na półce biblioteki. "Ludzie na walizkach" znaleźli się na dziale "psychologii" i już z tego powodu chciałam ją wypożyczyć. Jak się okazało, to nie jest stricte psychologiczna książka, ale bardziej filozoficzna. Co się z nami dzieje po śmierci?

O tym opowiadają goście Szymona w wywiadach programu o takim samym tytule, jak książka. Są to najróżniejsze osoby i to wielki plus dla autora książki. Niektórzy sami doświadczyli na sobie ciężkiej choroby, innym zmarła bliska osoba i muszą teraz bez niej żyć. Z ich historii dowiadujemy się przede wszystkim, jak sobie radzą w życiu codziennym i w jaki sposób tłumaczą takie traumatyczne zdarzenia.

Bardzo często poruszana jest kwestia wiary, bo śmierć skłania do refleksji nad wiarą i przeznaczeniem. Szkoda, że tak mało różnych punktów widzenia. W większości rozmówcy są wierzącymi osobami, niektórzy wręcz fanatycznie (w moim odczuciu).

I tutaj pojawia się właśnie minus tego zbioru wywiadów. Są za mało zróżnicowane. W większości zlewają mi się ze sobą i tylko trzy historie dobrze zapamiętam. No, może cztery. Na dwadzieścia wywiadów to trochę mało. I właśnie te cztery historie to duży plus tego wydania. Bo są zapamiętywalne, bo chcę ze znajomymi dyskutować o tych wywiadach. 

Kończę książkę i myślę o osobach z tych wywiadów. Mam ochotę wrzucić ich nazwiska w google, ciekawi mnie: co z nimi dzieje się teraz?

Ksiądz w jednym z wywiadów napisał, że nie myśli o roku 2015, bo to go pewnie nie będzie dotyczyło.

A mamy już drugą połowę 2015 roku i jego historia jest ciągle żywa.


Podsumowując: to książka dla osób wierzących lub podchodzących do bardzo katolickich osób z uśmiechem. Wszelcy ateiści raczej nie odnajdą się w tej publikach, prędzej coś ich trafi, albo będą rozczarowani poziomem wywiadów. I to też przygnębiająca książka, dlatego nie polecam osobom, które nie mają odpowiedniego do niej humoru. Można po niej na chwilę zastygnąć.

Moja ocena: 3/5
krótka terapia na weekend


Pozdrawiam i do przeczytania!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...