piątek, października 16, 2015

151. "Wybacz mi, Leonardzie..." - Matthew Quick

Wow, jak to dobrze, że kupiłam tę książkę. Jest przegenialna w swojej prostocie.


I mówię to dość rzadko, jeśli chodzi o literaturę młodzieżową. Jednak cała powieść Quicka jest tak uniwersalna, tak doszczętnie niszczy obraz "amerykańskiego nastolatka" z High School Musical w tle, że nie sposób jej inaczej opisać, jak niezwykle szczerą i poruszającą.

Tak, znowu wzruszyłam się czytając powieść o chłopaku, który jest inny. Temat znany jak świat, 80% powieści kreuje swoich bohaterów na innych, problematycznych, wyłamujących się z grupy rówieśników. I zazwyczaj ich los rusza mnie tyle, co ostatnie losowanie Multilotka, jednak Leonard jest jeszcze bardziej inszy. A może to społeczeństwo go na takiego wykreowało?

Właśnie, jak to jest? Sami z siebie robimy dziwaków, czy otoczenie nasz izoluje od siebie i nadaje łatkę odmieńca? Za czasów mojego gimnazjum modne było emo, czyli bycie "innym, niezrozumianym, smutnym, depresyjnym" 13, 14-latkiem. I co ciekawe, te dzieciaki robiły to na własne żądanie, chciały się jakoś wyrazić, odróżnić i w konsekwencji wszystkie malowały oczy na czarne pandy. Jakie to żałosne, ale prawdziwe.

Once you understand how adults are controlled by the system, manipulating them is elementary.
—  Matthew Quick; Forgive me, Leonard Peacock
A może za odmiennością głównego bohatera stoi jego rodzina? To w końcu rodzice kształtują nas od najmłodszych lat. Słyszałam nawet, że niektórzy fundują swoim płodom kursy języka angielskiego i puszczają Szopena dla wytworzenia inteligencji. Fascynujący jest świat pokolenia Millenium, ale słyszałam także o historii dwóch mężczyzn wychowanych przez pijaka. Jeden rozpił się z powodu swojego ojca, a drugi odniósł sukces i założył normalną rodzinę RÓWNIEŻ z powodu swojego ojca.

Ta powieść natchnęła mnie refleksją, że WSZYSTKO zależy od naszego punktu widzenia, od naszego podejścia do sytuacji. Ostatnie rozdziały książki stawiają bohatera przed pewnym wyborem. Wyborem, na który można spojrzeć z dwóch stron. Można walczyć lub można pozostać biernym. Ale kto nie walczy, ten przegrywa. I właśnie o tym musi zadecydować Leonard.

O tym, czy każdego dnia chcemy walczyć o swoje szczęście,
czy wolimy poddać się inności, izolacji, braku akceptacji...
decydujemy my. Nikt więcej nie ma prawa mówić nam, jak żyć i co robić.

Proste? Paulo Coelho? Być może.

Podsumowując: To powieść młodzieżowa, która bardzo obnaża psychikę skrzywdzonego chłopaka, który musi w jakiś sposób uporać się ze swoją przeszłość. To także podróż, gdzie zobaczymy jego metody radzenia sobie ze światem i otoczeniem. Jest to historia trudna, ale zdecydowanie bardziej wciągająca od "trudnych spraw" czy innych pomiotów telewizji.

Moja ocena: 5/5



Miłego czytania i do usłyszenia!

10 komentarze:

Upadły czy Anioł pisze...

Ależ zazdroszczę Ci, że czytasz w oryginale :) Cóż może kiedyś będzie dostępna w Polsce :)

Czarny Kruk pisze...

Miałam okazję czytać tą ksiazke w naszym rodzimym języku i byłam pod jej nie małym wrażeniem, tym bardziej, ze Leonard jest moinm rówiesnikiem i posiada podobne proeblemy. Koniec konców nie potrafiłam jej zrecenzować.
http://kruczegniazdo94.blogspot.com

Lorien pisze...

@Upadły czy Anioł - ta książka jest też po polsku! I na znak.com.pl czy jakoś tak kupiłam w jakiejś akcji promocyjnej za 10 zł, koniecznie przeczytaj! :D

Lorien pisze...

@Czarny Kruk - na mnie właśnie też wywarła niemałe wrażenie, chociaż jeśli jesteś rocznik 94 to Leonard chyba już nie jest Twoim rówieśnikiem, hm? Bo sama jestem z 1994 i czuję się od niego o 3 lata starsza :D

Madelaine. pisze...

Pandy z problemami są fajne!

Alicja P. pisze...

Bardzo chcę zapoznać się z twórczością Quicka :) Może zacznę akurat od ,,Wybacz mi, Leonardzie"!

Suza pisze...

Chciałabym zapoznać się z tą książką w oryginale (na pewno jeszcze tak zrobię, jeśli znajdę ją w dobrej cenie), a tymczasem mam za sobą polskie wydanie. Zdecydowanie było warto ją przeczytać, choć niektóre jej elementy wydawały mi się nieco... przekoloryzowane? Coś w tym stylu.

Lorien pisze...

@Madelaine. - też tak myślę!
@Alicja P. - spróbuj, zdecydowanie. Albo zobacz na "niezbędnik obserwatorów gwiazd"
@Suza - no troszkę dramatyzmu było, ale tak najwidoczniej autor chciał przedstawić głównego bohatera i te jego odpały. Pozdrawiam cieplutko! :)

Sylwia pisze...

Nie miałam jeszcze przyjemności czytać tej książki, ale na pewno zrobię to, bo poznałam już pióro Quicka i jestem jak najbardziej na TAK. :)

Lorien pisze...

@Sylwia - jak najbardziej, niech Cię nie zmylą dziecinne okładki! to mądre i dojrzałe historie

Prześlij komentarz

Poprzez komentarze wchodzę na Wasze blogi i staram się odwdzięczać.
Dziękuję za każdą opinię:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...