wtorek, grudnia 01, 2015

152. "Michael Vey. Więzień celi 25" - Richard Paul Evans

Hej:)
Dzisiaj opinia pisana "na żywca". Ot, książka otwarta, komputer także. I że nie mam komu powiedzieć swoich przemyśleń, to od razu zapiszę w tym poście.

Czasami odzywały się we mnie głosy dorosłej kobiety, która skręca się na takie przekleństwa typu "o w dupę pawiana". Chyba w tej kwestii jestem minimalistką i wolę raz a porządnie.
Wszelkie bardzo dorosłe przekleństwa typu "ten los jest popierzony" jakoś mi nie pasowały do 15-latków. Załóżmy (bez spojlerów), że zabijają nam matkę, ojca i labradora, a naszą jedyną odpowiedzią jest "w dupę pawiana". Prędzej skwitowałabym tak sytuację, w której ktoś wyjadł mi ulubiony dżem.

Za to muszę przyznać, że bardzo ciekawego zadania doświadczył główny bohater na około 296 jestem pod wrażeniem okrucieństwa autora. Rozumiem, że powieść musi przede wszystkim być interesująca i czasami dość kontrowersyjna, ale jak już lecimy po bandzie, to może warto czasami zrezygnować ze sztucznej otoczki przekleństw "o kurczę".
stronie. Jak na młodzieżową książkę,

I co ciekawe, czym jest cela numer 25 dowiadujemy się dopiero pod sam koniec. Może nie jest to zbyt intrygujące, ale jednak zastanawiałam się, o co chodzi z ową celą z tytułu. I musiałam przebrnąć przez 3/4 książki, aby w końcu do niej dotrzeć. A to nie jest przyjemne miejsce.

O, czytam i dalej i mamy w końcu poważne słownictwo, ale użyte jak w całej książce w dość dziwny sposób: czy gdyby ktoś chciał Was zabić, to byście mówili "jest Pan popier..."? Szacunek przede wszystkim, jak widać.

Końcówkę ledwo przeżyłam. Była bardzo schematyczna, jak we wszystkich powieściach o dobrych i złych bohaterach. Ostatnie 20 stron to grzęzawisko, ale zmusiłam się do tego poświęcenia, abym mogła kliknąć na lubimyczytać, że przeczytałam.


Podsumowując: to książka, która nie skradła mojego serca, za dużo w niej standardowych chwytów. Jeśli ktoś z Was czyta średnio 2 książki rocznie, to może chwyci przynętę, ja niestety znam tego typu powieści na wskroś. I jaka szkoda, że tak mało w tej książce o chłopcu z zespołem Tourette'a było o samej chorobie. Może wyrosłam z typu typu przygodówek.

Moja ocena: 2,5/5



Fate Sucks.
—  Michael Vey, The Prisoner of Cell 25


Miłego czytania i do usłyszenia! 
zdjęcia: tumblr.com

1 komentarze:

Upadły czy Anioł pisze...

Chyba się nie skusze. a;e opinia jest bardzo fajnie napisana :)

Prześlij komentarz

Poprzez komentarze wchodzę na Wasze blogi i staram się odwdzięczać.
Dziękuję za każdą opinię:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...