poniedziałek, lutego 22, 2016

166. "7 dni" - Eve Ainsworth

Hej!
autor:
Jenny Han

Pierwsza książka z listy poszukiwań jest już za mną. Nie było to zbyt wspaniałe spotkanie, ale i tak postanowiłam napisać parę słów.

Bardzo lubię powieści, gdzie mamy możliwość poznania danej sytuacji z różnych perspektyw. Tutaj nie tyle dostajemy różne perspektywy, co pokazanie prawdziwych motywów zachowań bohaterów. Są oczywiście różne punkty widzenia, ale bardziej skupiamy się na tym, co przeżywają dwie główne bohaterki. A nie są tak różne jakby mogło się na początku wydawać.

Niestety bardzo dobrze znam schematy z "Wrednych dziewczyn" i zastosowanie tutaj kontrastu biedny - dobry i bogaty - zły średnio do mnie przemawia. Wolałabym, żeby autorka nie kreśliła tak skrajnych postaci, bo po prostu średnio jej wierzę.

Co jednak jest ciekawe w tej powieści, to list w formie epilogu. Gdzieś skłania nas do myślenia o tym, co się dalej wydarzy i nadaje bardzo dużo dramatyzmu na samym wstępie. Ciekawie ukazuje ostatnie wydarzenia z powieści, gdzieś zwodzi czytelnika, jest pewną formą zabawy autora z czytelnikami. Chociaż nie powaliło mnie to z nóg, niestety. 

Trzeba zaznaczyć, że "7 dni" to słusznie polecana przez Rzecznika Praw Dziecka literatura. Temat przemocy psychicznej jest ciągle zadeptywany przez morderstwa i rozróby w telewizji. Co nie powinno umniejszać powagi sytuacji, bo jak mówiła bohaterka "13 życzeń" - kula śnieżna może urosnąć do lawiny, której już nie będzie można zatrzymać. Wszelakim znęcaniem się każdego dnia skłaniamy ofiarę do autoagresji i tutaj jesteśmy winni tylko my. To, że ktoś inny pociągnie za spust, nie zmniejsza naszej winy. I o tym jest ta książka w skrócie, o pokazaniu bestialstwa. A dzieci w szczególności mogą być okrutne. I winię za to rodziców, więc pomimo 18+ warto poczytać o konsekwencjach przemocy. Dochodzę także do wniosku, że często osoby, które znęcają się nad innymi, same mają ze sobą problemy.

Podsumowując: to dobra książka dla młodszych odbiorców literatury, którzy są w wieku uczestników wydarzeń. Jednak sama odnalazłam jakąś przyjemność z czytania tego dramatu z powodu autentyczności problemów, jakie porusza. Warto wziąć tylko pod uwagę, że niezbyt pochłania ta lektura, jest trochę sztampowa z kreowaniu bohaterów czarno-białych.

Moja ocena: 3/5

Miłego czytania i do usłyszenia!

wtorek, lutego 16, 2016

165. List gończy #2 - MŁODZIEŻÓWKI 2016 #2

Hej!

Książek nigdy dość i bardzo często mają stos do przeczytania szukam kolejnych inspiracji. No kto tak nie ma? Chyba tylko normalni ludzie, którzy nie jarają się tak nowymi pozycjami na rynku.

Dzisiaj prezentuję drugą część młodzieżówek, które będę śledzić w bibliotekach :)


"Alicja Królowa Zombie" - G. Showalter
 Odbiegając od new adult i poważniejszych tematów obyczajowych - nadal jestem fanką fantastycznych zombiaków. I tak, jestem w tyle z Walking Dead, bo nigdy nie mam czasu nadgonić, a im dalej w las, tym więcej odcinków do nadrabiania. Alicji w Krainie Czarów nigdy nie lubiłam, wersji Tima Burtona (chyba) nie obejrzałam, bo była dla mnie dziwna i pokręcona. Ale Alicję w krainie Zombii chcę. To brzmi jak film klasy B, czyli coś idealnego dla mnie.





"Playlist for the Dead" - M. Falkoff
 Parę lat temu poruszyła mnie powieść Jay'a Ashera "13 powodów". To trudna w odbiorze książka, której się po prostu nie zapomina. Przynajmniej tak było w moim przypadku, gdzieś do dzisiaj mam w głowie efekt "śnieżnej kuli" i inne mądrości płynące z tej publikacji. Okazuje się, że "Playlist..." uderza w podobne tony i jest równie wysoko notowane. Mam nadzieję jednak, że nie jest to kopa z lekkimi zmianami a faktycznie coś nowego, tylko tematyka podobna.




"Każdego dnia" - D. Levithan
 Wiem. Ja wiem. Wszyscy już to czytali, wszyscy znają. No niestety na jakiś rok wypadłam z książkowego obiegu. Niech ta książka będzie dobra.






"Wszechświat kontra Alex Woods" - G. Extence

 Totalny przypadek. Szukałam darów losu i tanich książek na moich ulubionych stronach z tanimi książkami i właśnie natrafiłam na tę powieść zaliczaną do "młodzieżowych". Gdzieś jestem ciekawa, czy to typa chłopięca literatura czy coś w stylu "Ja i Earl i umierająca dziewczyna". Jestem po prostu ciekawa, ale stawiam na słodko-gorzką historię w stylu "Charliego".






"After. Płomień pod moją skórą" - Anna Todd 


I jako ostatnia, proszę Państwa, kolejna 50twarzowogreyowo książka. Jest teraz o trochę młodszych bohaterach, prawdopodobnie studenckie życie i jest też rzekomo bardziej realistyczna (to Grey nie jest realistyczny ze swoimi helikopterami?). Do tego mamy już zapowiedź tworzonej ekranizacji, więc może warto spróbować takiej literackiej odskoczni?




Czy tym razem coś Was zaciekawiło? Może już dawno leży na półce i czeka na ponowne przeczytanie albo spalenie?

Miłego czytania i do usłyszenia!

wtorek, lutego 09, 2016

164. Podsumowanie stycznia 2016

Hej!
W tym miesiącu miałam naprawdę dużo zajęć uczelnianych, każdy studencką sesję zna. A to już moja przedostatnia sesja!

Z książkami idzie mi całkiem dobrze. Pomimo egzaminów i dużej ilości nauki po nocy, udało mi się przeczytać kilka książek. I co więcej, udało mi się je zrecenzować! :)


Już niedługo na blogu pojawi się krótka recenzja tej książki, ale muszę stwierdzić, że nie była aż tak dobra, jak chciałam żeby była. Trochę za bardzo dziecinna, ale tematy, które porusza nie są mi obce. I ważne, żebyśmy mieli świadomość, że najczęściej ofiarami są także ci, którzy atakują innych.

Moja ocena: 5/10




Niedawno zrecenzowałam tę książkę: recenzja










Zaczęłam czytać w grudniu, niestety nie zdążyłam skończyć przed Bożym Narodzeniem. Również zrecenzowane na blogu: recenzja









Nie uważam, żeby ta powieść była przereklamowana. Nie mogłam jeść, nie mogłam spać, Musiałam ją jak najszybciej przeczytać. I nie pomyliłam się w moich przypuszczeniach. Zapraszam do recenzji.








Według mojego profilu na Filmwebie, w styczniu obejrzałam tylko 3 filmy. Ale jakie to były filmy! Co najmniej dobre, już prezentuję:

Szukający desperacko pracy Lou Bloom wpada na pomysł, by filmować nocne wypadki i zbrodnie, po czym sprzedawać materiały lokalnej telewizji.
Mojej rodzinie podobał się średnio, ale dla mnie to świetny obraz współczesnych hien, a nie dziennikarzy. Tutaj nie chodzi o materiały do telewizji, tylko o żądzę władzy i pieniędzy. Które przeistaczają zwykłego złodzieja w wyrachowanego łowcę krwawych materiałów. Za wszelką cenę.
Moja ocena: 7/10 


Walter Keane przypisuje sobie autorstwo pięknych obrazów, które namalowała jego żona Margaret. Kobieta próbuje dowieść swoich racji i wyzwolić się od męża.
 Film Tima Burtona jest z kolei zupełnie innym typem. To jeden z tych dramatów w stylu "Służących" czy "Drogi do szczęścia". Tak mi się przynajmniej kojarzy z retro latami w USA, kiedy kobiety i ryby głosu nie miały. Dobry, znowu pokazuje żądzę pieniędzy i tym razem sławy. Duży plus za autentyczność historii, zawsze bardziej poruszają takie historie.
Moja ocena: 7/10

  Jack ma pięć lat, gdy dowiaduje się od mamy, że pokój, w którym mieszka z nią od urodzenia, nie jest całym światem.
Większość scen bardzo mocno przeżywałam. To nie jest film ze splotem wydarzeń, akcją gnającą niczym Tom Cruise w kolejnych swoich filmach o agentach. A jednak potrafił trzymać w skupieniu przez dwie godziny. Poruszył do tego stopnia, że siedziałam później i czytałam o tej historii z dodatkowych źródeł. To jeden z tych filmów, o których się nie zapomina.
Moja ocena: 9/10 (na maksymalną ocenę czegoś mu brakuje, może pięknych ujęć? Niestety ciężko byłoby w tym filmie o ujęcia krajobrazów, ale czegoś tutaj brak)

 Już nie mogę się doczekać podsumowania lutego! To dla mnie magiczny miesiąc, co rusz dzieje się coś niesamowitego :)

Miłego czytania i oglądania i do usłyszenia!

poniedziałek, lutego 01, 2016

163. "Jesteś cudem" - Regina Brett

Hej!
Nie wiem, czy druga książka motywatorki Stanów Zjednoczonych nadaje się na szczegółową recenzję. To po prostu kolejna książka ze zbiorem felietonów dziennikarki Brett. Nadal dobra, chociaż...

Czasami używamy określenia "to już nie to samo". Tak bym określiła właśnie tę część historii spisanych przez autorkę. Nadal mamy tutaj sporą dawkę motywacji, ale też dużo nauki. Powiedziałabym, że "Jesteś cudem" ma nam bardziej niż "Bóg..." pokazywać jak żyć. Regina Brett obnaża nasze wady, ułomności prostego człowieka, który często odwraca wzrok i umila sobie czas opowiadając plotki. W tej publikacji jest też więcej Boga, autorka chce, abyśmy zawierzyli mu życie. Zdecydowanie nie jest to książka dla osób niewierzących czy szukających uniwersalnych rad. Chociaż takowe też się znajdą, to jednak chrześcijaństwo przebija się na tle coachingowych tekstów.

Niestety nie wiem, czy byłabym w stanie wskazać więcej różnic między "Jesteś cudem" a "Bóg nigdy nie mruga". Rozumiem, że jest to kontynuacja, ale trochę w stylu "Transformersów". Niby każdy wie, że jest druga część, ale co tam leciało i czym to się różni to kompletnie nie pamiętam. Natomiast o pierwszej części i zaskakujących składających się samochodzikach każdy słyszał.
Zanim coś o kimś powiesz, zadaj sobie te trzy pytania: Czy to coś miłego? Czy to prawda? Czy musisz to powiedzieć?

To po prostu gorsza część. Przy "Bóg nigdy nie mruga" tupałam pod biurkiem stopami. Przebierałam nóżkami i co chwila pisałam do innych o moich przemyśleniach. Po skończonej lekturze byłam niezwykle zmotywowana, gotowa na kolejny dzień i pełne dobroci zachowanie! Tutaj wszystko jest mniej intensywne. Historie mnie tak nie poruszyły, ale jednak przypomniały mi o moich postanowieniach i utwierdziły w przemyśleniach, które urodziły się w mojej głowie po pierwszej części.

Przede mną jeszcze "Bóg zawsze znajdzie ci pracę". Co za obiecujący tytuł! Mam nadzieję, że jednak uda mi się samodzielnie załatwić takie rzeczy jak kariera, ale chętnie przeczytam kolejną porcję motywacji. Można się z tego śmiać, można woleć czytać coś innego, ale dopóki widzę, że taka lektura działa to będę ją promować.
 Zbyt często do życia budzi nas dopiero jakaś tragedia, zły wynik badań albo mowa pogrzebowa. Nie musisz czekać do Sylwestra, żeby zacząć od nowa. Nie musisz czekać na wynik badania histopatologicznego, żeby zacząć żyć pełnią życia.
Podsumowując: to dobra kontynuacja termoforowych tekstów motywacyjnych o dobrym życiu, chociaż dla początkujących poleciłabym pierwszą publikację spod pióra Reginy. Jeśli ktoś nie wierzy w motywujące teksty i coaching życia, raczej się tutaj nie odnajdzie.

Moja ocena: 4/5
Miłego czytania i do usłyszenia!

Nawet człowiek mający oboje rodziców, którzy kochają go nad życie i zawsze okazują mu wsparcie, nie ma zagwarantowanego szczęścia. Nikomu z nas nie spełniają się wszystkie marzenia. A jeśli się spełniają, to zwykle po tym, jak życie da nam mocno popalić.

cr: cytaty pochodzą z "Jesteś cudem" Reginy Brett, zdjęcia z tumblr.com
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...