wtorek, lutego 09, 2016

164. Podsumowanie stycznia 2016

Hej!
W tym miesiącu miałam naprawdę dużo zajęć uczelnianych, każdy studencką sesję zna. A to już moja przedostatnia sesja!

Z książkami idzie mi całkiem dobrze. Pomimo egzaminów i dużej ilości nauki po nocy, udało mi się przeczytać kilka książek. I co więcej, udało mi się je zrecenzować! :)


Już niedługo na blogu pojawi się krótka recenzja tej książki, ale muszę stwierdzić, że nie była aż tak dobra, jak chciałam żeby była. Trochę za bardzo dziecinna, ale tematy, które porusza nie są mi obce. I ważne, żebyśmy mieli świadomość, że najczęściej ofiarami są także ci, którzy atakują innych.

Moja ocena: 5/10




Niedawno zrecenzowałam tę książkę: recenzja










Zaczęłam czytać w grudniu, niestety nie zdążyłam skończyć przed Bożym Narodzeniem. Również zrecenzowane na blogu: recenzja









Nie uważam, żeby ta powieść była przereklamowana. Nie mogłam jeść, nie mogłam spać, Musiałam ją jak najszybciej przeczytać. I nie pomyliłam się w moich przypuszczeniach. Zapraszam do recenzji.








Według mojego profilu na Filmwebie, w styczniu obejrzałam tylko 3 filmy. Ale jakie to były filmy! Co najmniej dobre, już prezentuję:

Szukający desperacko pracy Lou Bloom wpada na pomysł, by filmować nocne wypadki i zbrodnie, po czym sprzedawać materiały lokalnej telewizji.
Mojej rodzinie podobał się średnio, ale dla mnie to świetny obraz współczesnych hien, a nie dziennikarzy. Tutaj nie chodzi o materiały do telewizji, tylko o żądzę władzy i pieniędzy. Które przeistaczają zwykłego złodzieja w wyrachowanego łowcę krwawych materiałów. Za wszelką cenę.
Moja ocena: 7/10 


Walter Keane przypisuje sobie autorstwo pięknych obrazów, które namalowała jego żona Margaret. Kobieta próbuje dowieść swoich racji i wyzwolić się od męża.
 Film Tima Burtona jest z kolei zupełnie innym typem. To jeden z tych dramatów w stylu "Służących" czy "Drogi do szczęścia". Tak mi się przynajmniej kojarzy z retro latami w USA, kiedy kobiety i ryby głosu nie miały. Dobry, znowu pokazuje żądzę pieniędzy i tym razem sławy. Duży plus za autentyczność historii, zawsze bardziej poruszają takie historie.
Moja ocena: 7/10

  Jack ma pięć lat, gdy dowiaduje się od mamy, że pokój, w którym mieszka z nią od urodzenia, nie jest całym światem.
Większość scen bardzo mocno przeżywałam. To nie jest film ze splotem wydarzeń, akcją gnającą niczym Tom Cruise w kolejnych swoich filmach o agentach. A jednak potrafił trzymać w skupieniu przez dwie godziny. Poruszył do tego stopnia, że siedziałam później i czytałam o tej historii z dodatkowych źródeł. To jeden z tych filmów, o których się nie zapomina.
Moja ocena: 9/10 (na maksymalną ocenę czegoś mu brakuje, może pięknych ujęć? Niestety ciężko byłoby w tym filmie o ujęcia krajobrazów, ale czegoś tutaj brak)

 Już nie mogę się doczekać podsumowania lutego! To dla mnie magiczny miesiąc, co rusz dzieje się coś niesamowitego :)

Miłego czytania i oglądania i do usłyszenia!

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Poprzez komentarze wchodzę na Wasze blogi i staram się odwdzięczać.
Dziękuję za każdą opinię:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...