Sama czasami się dziwię przedstawionych książek. Owszem, "50 twarzy Greya" nie opowiada o owieczkach i pastereczkach, ale każdy, kto sięga po tę książkę, zdaje sobie sprawę z erotycznej fabuły. Nie twierdzę, że niektóre z tych pozycji powinny być w szkolnych bibliotekach, ale czemu blokować do nich dostęp w miejskich instytucjach, gdzie dużo czytelników jest pełnoletnich.
Już drugi rok piszę o tym wydarzeniu, więcej można poczytać w moim poprzednim wpisie dotyczącym tej tygodniowej akcji.
Trzynaście powodów
Minęło już trochę czasu od chwili, kiedy przeczytałam (a konkretniej - pochłonęłam w 2 godziny) tę książkę. Jest jak najbardziej fascynująca i niezwykle oddziałuje na czytelnika. Mnie osobiście poruszyła i uważam, że porusza bardzo ważny temat takiego szkolnego ostracyzmu, który niczym kula śnieżna może narastać w zastraszającym tempie. Szkoda, że Amerykanie dojrzeli w tej powieści jakieś niebezpieczeństwo, bo wg mnie obojętność jest najgorszym wyjściem.
Powód: alkohol/narkotyki/papierosy, wątek seksualny, samobójstwo, nieodpowiednie do szkolnej grupy wiekowej
Chłopiec z latawcem
Kolejna książka, która widnieje na mojej liście przeczytanych powieści. Najwidoczniej, przez przypadek, zostałam buntowniczką. Sama historia jest faktycznie szokująca, smutna i dla wielu osób poruszająca. Na mnie powieść nie zrobiła aż tak wielkiego wrażenia, ale jest dobra i opowiada o niewątpliwie trudnym temacie.
Powód: homoseksualizm, wulgarny język, wątek seksualny, poglądy religijne
Szukając Alaski
Kolejna warta zauważenia powieść, tym razem młodzieżowa. Opowiada o grupie nietypowych przyjaciół i bardziej realnym od wyimaginowanych high schoolów życiu nastolatków. Młodych osób, których życie nie sprowadza się do randek i polewania kolejnych kolejek alkoholu.
Powód: wulgarny język, wątek seksualny, nieodpowiednie do szkolnej grupy wiekowej
Umiłowana
Nie miałam okazji przeczytać tę książkę, ale porusza temat niewolnictwa. Zresztą została napisana przez czarnoskórą Amerykankę, co nadaje jej realnego wymiaru.
Powód: wątek seksualny, pogląd religijny, przemoc"Umiłowana", najsłynniejsza powieść afroamerykańskiej pisarki Toni Morrison, ukazała się w 1987 roku. Rok później autorka otrzymała za nią prestiżową nagrodę Pulitzera. Bez wątpienia powieść ta zaważyła na decyzji Komitetu Noblowskiego, który w 1993 roku przyznał Toni Morrison Literacką Nagrodę Nobla”.
Z tango jest nas troje
Jest to jedna z najpopularniejszych książek dla dzieci, która opowiada o homoseksualizmie. Pingwiny tworzą stały związek, lecz sami nie mogą mieć dziecka. Zaczynają wysiadywać kamień. W końcu otrzymują pomoc i dostają prawdziwe jajo do wysiadywania. Z owego jaja rodzi się tytułowa Tango.
Wspomnę, że książka otrzymała wiele nagród.
Powód: homoseksualizm, nieodpowiednie do szkolnej grupy wiekowej (przecież to książka dla dzieci!)
Oczywiście książek jest więcej, ale to najciekawsze, jakie znalazłam. Czy ktoś z Was pobuntował się trochę w tym roku i przeczytał którąś z pozycji?
![]() |
| cr: tumblr |
Miłego czytania i do usłyszenia!
Zasady nowej zabawy internautów są proste.
Potrzebujemy:
1. Półki z książkami (najlepiej w naszym pokoju, w końcu chodzi o pochwalenie się zbiorami; od biedy można pójść do najbliższej biblioteki czy księgarni, ale nie powinniśmy się do tego przyznawać)
2. Swoją twarz, ewentualnie inny element portretowany.
Proste? Dlatego tak dobrze ten nowy mem (tak wyczytałam, że to mem) przyjął się wśród rodziny osób na tumblr.com. Klubowe imprezy i fotki w kostiumach kąpielowych mogą odejść do lamusa. Sama pogoda nie zachęca do chwalenia się wylegiwaniem na plaży, chyba, że stać nas na tropiki lub nie straszne nam bałtyckie mrozy. A takie zdjęcia w zaciszu domowej biblioteczki są przyjemne (ciągle możemy pochwalić się twarzą i otrzymać miliony komentarzy/lajków) i przynoszą dużo korzyści.
Przede wszystkim znaleziono jakiś trend, w który idealnie wpasowują się kujony, nerdy i (ogólnie mówiąc) pasjonaci literatury. Żeby zaimponować znajomym, warto podpisać zdjęcie krótkim opisem ulubionych pozycji na półce.
Każdy wie, że internetem tak naprawdę rządzą koty. Krótki filmik na youtubie może poprawić komuś humor na cały dzień. A gdyby tak...?
Więcej słodyczy: klik klik
Spieszmy się z robieniem zdjęć, bo moda w internecie szybko się zmienia:)
Ode mnie: przepraszam, jeśli wpisy będą pojawiać się rzadziej czy nie zdążę każdemu napisać komentarza na blogu, ale rozpoczęłam ciężki kierunek inżynierski i tylko fizyka mi w głowie :) Jednak postaram się być z Wami na bieżąco:)
Potrzebujemy:
1. Półki z książkami (najlepiej w naszym pokoju, w końcu chodzi o pochwalenie się zbiorami; od biedy można pójść do najbliższej biblioteki czy księgarni, ale nie powinniśmy się do tego przyznawać)
2. Swoją twarz, ewentualnie inny element portretowany.
![]() | |
| cr: bookriot |
Przede wszystkim znaleziono jakiś trend, w który idealnie wpasowują się kujony, nerdy i (ogólnie mówiąc) pasjonaci literatury. Żeby zaimponować znajomym, warto podpisać zdjęcie krótkim opisem ulubionych pozycji na półce.
Każdy wie, że internetem tak naprawdę rządzą koty. Krótki filmik na youtubie może poprawić komuś humor na cały dzień. A gdyby tak...?
Więcej słodyczy: klik klik
Spieszmy się z robieniem zdjęć, bo moda w internecie szybko się zmienia:)
Ode mnie: przepraszam, jeśli wpisy będą pojawiać się rzadziej czy nie zdążę każdemu napisać komentarza na blogu, ale rozpoczęłam ciężki kierunek inżynierski i tylko fizyka mi w głowie :) Jednak postaram się być z Wami na bieżąco:)
Miłego czytania i do usłyszenia!
Minęły wieki, od kiedy pojawiły się ostatnie WK, a w literackich kręgach dość dużo się zdążyło wydarzyć.
Film powstaje na podstawie książki Markusa Zusaka, która od czasu wydania zdążyła podbić serca czytelników na całym świecie.
Produkcja trafi na ekrany kin już w 15. listopada 2013 roku.
Okazało się, że film "Miasto kości" nie przyniósł takiego bogactwa, które dałoby zielone światło do produkowania kolejnych części popularnej serii na podstawie książek Cassandry Clare. Otóż wydano ok. 60 milionów $ na samą produkcję i tyle samo na promocję filmu. Najwidoczniej film się ciągle nie zwrócił, przez co zawieszono produkcję sequela. Nie wiadomo, czy i kiedy nagrania zostaną wznowione. Być może dopiero wtedy, kiedy jakoś promocja przyniesie miliony z dochodu *niech nastolatki wyskakują z pieniędzy swoich rodziców*.
-merlin.pl
data wydania: wrzesień 2013
wydawnictwo: Poltext
"M jak miłość"
"Alicja w krainie czarów"
data wydania: wrzesień 2013
wydawnictwo: Mira
data wydania: wrzesień 2013
wydawnictwo: G+J
data wydania: 2013
wydawnictwo: Bukowy Las
Niusy
Pierwszy plakat "Złodziejki książek" z Sophie Nelisse jako LieselFilm powstaje na podstawie książki Markusa Zusaka, która od czasu wydania zdążyła podbić serca czytelników na całym świecie.
Produkcja trafi na ekrany kin już w 15. listopada 2013 roku.
Zawieszono nagrania drugiej części "Darów anioła"
| na waszym miejscu też bym była dość zdziwiona |
Okazało się, że film "Miasto kości" nie przyniósł takiego bogactwa, które dałoby zielone światło do produkowania kolejnych części popularnej serii na podstawie książek Cassandry Clare. Otóż wydano ok. 60 milionów $ na samą produkcję i tyle samo na promocję filmu. Najwidoczniej film się ciągle nie zwrócił, przez co zawieszono produkcję sequela. Nie wiadomo, czy i kiedy nagrania zostaną wznowione. Być może dopiero wtedy, kiedy jakoś promocja przyniesie miliony z dochodu *niech nastolatki wyskakują z pieniędzy swoich rodziców*.
Emma Watson dołączyła do obsady "Your Voice In My Head"
Emma Watson zagra główną rolę w adaptacji książki Emmy Forest, która jest także scenarzystką widowiska.
Reżyserią zamie się Francesca Gregorini. Warto wspomnieć, że Emma Roberts podpisała kontrakt już parę lat temu z reżyserem Davidem Yatesem ("Harry Potter"), ale oboje odsunęli się od projektu, ponieważ zaangażowani byli w inne sprawy.
Przez pewien czas, główną rolę miała zagrać Emily Blunt, ale najwidoczniej sytuacja powróciła do początkowych założeń.
O czym jest sama książka?
Opowiada o życiu pisarki Emmy Forest, która rozpoczęła pisanie w wieku 13 lat. W wieku 21. lat zaczęła ujawniać się u niej depresja. Autobiograficzna książka porusza wątek związku z Colinem Farrellem (tym, co ma polskie dziecko z Alicją Bachledą-Curuś:). Przetrwać chorobę pomógł jej psychiatra, który ukrył śmiertelną chorobę. Może być ciekawie, choć bardzo smutno.
Zapowiedzi
"Przedsiębiorczość polskich imigrantów w USA" - Beata GlinkaPolscy imigranci w USA (zwłaszcza pierwszego pokolenia), przesiąknięci wartościami kraju rodzinnego i przyzwyczajeni do jego kontekstu trafili na grunt amerykański, który przez wiele lat stanowił dla Polaków marzenie, oferował wolność i bogactwo. Imigranci łączą zatem, na różne sposoby, fragmenty polskich i amerykańskich symboli, wartości i wzorów działania.Wiem, wiem. Po co czytać książkę o tym, jak inni się dorobili w Stanach Zjednoczonych? No właśnie sama nie mam pojęcia, ale bardzo mnie to ciekawi, jak niektórzy potrafią wykorzystać rynek. Może trochę inspiracji się przyda?
-merlin.pl
data wydania: wrzesień 2013
wydawnictwo: Poltext
"M jak miłość"
Kultowy serial po raz pierwszy w formie książki! "M jak miłość. Początki" to powieść na podstawie 1. sezonu serialu, który w szczycie popularności gromadzi przed ekranem nawet 12 600 000 widzów. Opowieść rozpoczyna się we współczesności, by przenieść czytelnika do samych początków historii o rodzinie Mostowiaków.
-merlin.pl
Hahaha, nie mogłam się powstrzymać. Twórcy "Miasta kości" powinni się uczyć marketingu od osób odpowiedzialnych za "M jak miłość". Jeśli jeszcze na czymkolwiek da się zarobić, to ci ludzie na pewno to wykorzystają.
data wydania: wrzesień 2013
wydawnictwo: Mira
"Alicja w krainie czarów"
Jej ojciec miał rację. Potwory istnieją... By pomścić śmierć rodziny, Alicja musi się nauczyć, jak walczyć z zombi. Nie spocznie, dopóki nie odeśle każdego żywego trupa z powrotem do grobu. Na zawsze.Marzyłam o tej książce w jednym z odcinków mojego "WISH LIST". Być może mam moce i moje ręce leczą, ale prawdopodobnie po prostu dobrze się złożyło, że ta przedziwna książka w końcu wychodzi w Polsce. Z chęcią przeczytałabym ją w oczekiwaniu na nowy sezon The Walking Dead.
data wydania: wrzesień 2013
wydawnictwo: Mira
"Kurs szczęścia" - Beata Pawlikowska
Pomogę Ci zbudować szalupę ratunkową i napisać instrukcję obsługi Twojego życia na wypadek dołu. Zrobimy listę pozytywnych rzeczy i takich, od których chcesz się uwolnić. Przypomnę Ci jaki jest twój cel i jak go skutecznie osiągnąć.Znana podróżniczka ma lekkie pióro i zazwyczaj całość odbiera się bardzo sympatycznie. Do tego taki kurs powinien przejść chyba każdy z nas. Tylko czy działa? Chciałabym się przekonać.
Dalej, do dzieła!
Beata Pawlikowska
data wydania: wrzesień 2013
wydawnictwo: G+J
MISSja SURVIVAL
Wspaniały, błyskotliwy pastisz celebryckiej rzeczywistości, który wywoła u czytelników prawdziwe salwy śmiechu. Laureatki młodzieżowej odsłony konkursu Miss - przedstawicielki wszystkich stanów Ameryki - lecą samolotem, by wziąć udział w finale. Niestety ich samolot rozbija się na małej wyspie, a dziewczyny mają do dyspozycji jedynie niewielki zapas żywności i ani jednej kredki do oczu! Ale egzotyczna wyspa tylko pozornie okazuje się bezludna...
W końcu wielbiona przez wielu czytelników książka zawita i w naszych polskich progach. Libba Bray napisała już parę młodzieżówek, właśnie czytam jej "Wróżbiarzy" (strach się bać momentami).
data wydania: wrzesień 2013
wydawnictwo: Dolnośląskie
Sztuka biegania
Coraz częściej widzę za oknem pocących się ludzi w różnym wieku, których łączą dresy i motywacja do pokonywania kolejnych dystansów. O wiele bardziej wolę taki widok od zmęczonych ludzi targających zakupy z supermarketów. Róbmy coś dla samych siebie, choćby przez kilkanaście minut dziennie.Każdy, zarówno nowicjusz, jak i wytrawny lekkoatleta, znajdzie tu wszystko, co powinien wiedzieć na temat treningu, techniki biegania, wyposażenia i diety biegacza. Paula Radcliffe hojnie dzieli się osobistymi wskazówkami i refleksjami wynikającymi z jej bogatego doświadczenia w bieganiu na wszystkich dystansach i przy każdej pogodzie. Specjalne rozdziały poświęcone są także biegającym kobietom.
data wydania: 2013
wydawnictwo: Bukowy Las
Gdybym miała podsumować powyższe zbiory, to myślę, że NIC NIE POKONA M JAK MIŁOŚĆ:) Im więcej kartonów w naszym życiu, tym lepiej. Chyba, że mamy ukrytego tętniaka.
A ja tymczasem uciekam do innego miasta... Wakacje zawsze dobre:)
A ja tymczasem uciekam do innego miasta... Wakacje zawsze dobre:)
Miłego czytania i do usłyszenia!
Natrafiłam ostatnio na świetne zestawienie zdjęć, które pokazuje krok po kroku jak stylowo urządzić sobie ślub. Spokojnie, nie zaciągam nikogo przed ołtarz. Ale kto wie, może kogoś zdjęcia zainspirują do wybrania niecodziennej aranżacji? Zostawmy takie ważne sprawy i skupmy się na tych dość uroczych zdjęciach, jeśli ktoś lubi tego typu fotki.
O wiele więcej zdjęć zostało wstawionych na tej stronie: klik klik, ja tylko wybrałam najlepsze według mnie i postanowiłam podzielić się z Wami.
1. Sposób na oświadczyny. Po co wrzucać pierścionki do kieliszka z winem, wkładać do kwiatów czy balonów, jak można wymyślić jeszcze dziwniejszą rzecz. Trochę szkoda papieru, ale chyba cel uświęca środki.
2. Póki jeszcze się nie rozwiedliśmy, warto zaaranżować specyficzną sesję zdjęciową.
3. Pora zająć się przygotowaniami. Oczywiście z wykorzystaniem zaproszeń imitujących dawne karty biblioteczne.
4. Ważna jest odpowiednia lokalizacja hucznego wesela. Tylko jak grać disco polo i polewać wódkę, gdy wkoło patrzą na nas utwory Szekspira?
5. Detale, detale!
6. Jeśli planujemy zaprosić ciotki z 67 pokolenia i paru nieznajomych dla podbicia ilości tłumu, to warto ludzi stylowo oznaczyć. A przynajmniej stoliki, przy których goście będą siedzieć.
7. Więcej zdjęć!
8. Dla smakoszy też powinno się coś znaleźć.
9. Jakby komuś jeszcze mało było książek...
I to by było na tyle ode mnie i BuzzFeed. Macie jakieś dziwne, literackie pomysły na ślub? Może stworzyć polskie zestawienie, gdzie orły, sokoły, gorzała i ona tańczy dla mnie jakoś by się wpisały do książek? Chyba "Wesele" to najlepsza opcja.
O wiele więcej zdjęć zostało wstawionych na tej stronie: klik klik, ja tylko wybrałam najlepsze według mnie i postanowiłam podzielić się z Wami.
1. Sposób na oświadczyny. Po co wrzucać pierścionki do kieliszka z winem, wkładać do kwiatów czy balonów, jak można wymyślić jeszcze dziwniejszą rzecz. Trochę szkoda papieru, ale chyba cel uświęca środki.
| |||
| http://www.simplesplendorphotography.com/blog/wp-content/uploads/2013/08/storyboard0063.jpg |
![]() |
| http://media-cache-ec0.pinimg.com/736x/7d/00/02/7d0002b4b7300859520992a1d3fc923e.jpg |
![]() |
| http://media-cache-ec0.pinimg.com/736x/d5/62/72/d562722f0d061a29490ae1695defb70a.jpg |
![]() |
| http://img0.etsystatic.com/021/0/6046136/il_570xN.494701800_d6ir.jpg |
![]() |
| http://www.thebrokeassbride.com/wp-content/uploads/2013/08/8694268431_da1e31a4cd_z.jpg |
![]() |
| http://31.media.tumblr.com/tumblr_m336rz9bWR1qhgfo3o1_1280.jpg |
![]() |
| http://media-cache-ec3.pinimg.com/736x/1b/cb/51/1bcb5192400fc1e819cefc1e45b5d5c3.jpg |
![]() |
| http://www.onestylishbride.com/wp-content/uploads/2011/04/624.jpg |
![]() |
| http://media-cache-ec0.pinimg.com/736x/e5/d7/eb/e5d7eb887ff1a0da2fab3c93960f6184.jpg |
![]() |
| http://media-cache-ak0.pinimg.com/736x/ff/1a/f2/ff1af26f031cfb20b1ff88f212f5303c.jpg |
![]() |
| http://www.flickr.com/photos/19343257@N00/6264543887/ |
![]() |
| http://media-cache-ak0.pinimg.com/736x/db/fa/e0/dbfae057a13445789d238f2c00a64cb8.jpg |
![]() |
| http://media-cache-ak0.pinimg.com/736x/2a/c0/3f/2ac03f3775c232208e92cccec12791c7.jpg |
![]() |
| http://www.brides.com/blogs/aisle-say/stack-of-books-wedding-cake.jpg |
![]() |
| http://www.intimateweddings.com/wp-content/uploads/2012/05/book-wedding-favors.jpg |
![]() |
| http://www.intimateweddings.com/wp-content/uploads/2012/05/book-favors.jpg |
![]() |
| http://media-cache-ak0.pinimg.com/736x/9f/79/fc/9f79fce80bde29a10e775f31fc987d05.jpg |
![]() | ||
| http://www.intimateweddings.com/wp-content/uploads/2012/05/book-favors-6.jpg |
Miłego czytania i do usłyszenia!
Wydawnictwo prawdopodobnie mentalnie nabiło mnie na pal, za tak długą zwłokę z recenzją tej książki. Moja wina, po prostu nie czytam tych książek jako pierwsze, bo "tak robią profesjonalni recenzenci", tylko sięgam po nie, kiedy przyjdzie na nie kolej na półce. Poniższa książka trochę musiała czekać, ale moje czytelnicze ręce i tak ją dopadły. I cóż tam wyczytałam?
Tak się niefortunnie złożyło, że choroba mnie rozłożyła na kilka dni. Natomiast okładka prezentowanej przeze mnie książki kusi słowami "Tysiącletnia tradycja gwarancją Twojego zdrowia". Tradycja to coś, do czego zazwyczaj jesteśmy mocno przywiązani. A jak jeszcze owa tradycja jest starsza od naszych babć i ich magicznych przepisów na zdrowie (np. syrop z cebuli, coś wspaniałego), to chyba warto dać jej szansę?
Muszę zaznaczyć, że to moje pierwsze spotkanie z Ajurwedą. Rozpoczynając przygodę z tą książką, nie miałam pojęcia, o co chodzi. Pierwsze skojarzenia: Indie, dużo ziół, naparów i jogi. Zobaczmy...
Na całe szczęście publikacja rozpoczyna się solidnym wstępem do całego zagadnienia, także nie będziemy zbytnio pogubieni wśród wszystkich nowych pojęć. O nie, jak teraz patrzę, to jednak dla mnie jest to zbyt zaawansowane słownictwo. Zgubiłam się, dlatego obawiam się, że laicy podobni do mnie będą zniechęceni natłokiem zagranicznych pojęć. Albo po prostu mało filozoficzny ze mnie człowiek.
Rozdziały rozpoczynają się jakimś cytatem, mądrością przewodnią dla prezentowanego zagadnienia.
Przede wszystkim, publikację Moniki Ptak trzeba zrozumieć, nie tylko przeczytać. Prawdziwie zainteresowani treścią i mądrością powinno poświęcić jej kawalątek swojego życia, aby wszystko przestudiować i móc wdrożyć do codzienności. Co więcej, przedstawioną w książce zawartość trzeba czuć, to musi być coś zgodnego z naszym stylem życia.
Według mojej skromnej opinii, najważniejsza jest umiejętność słuchania swojego organizmu i dopasowywanie się do jego potrzeb. Jeśli ktoś poszukuje nowego stylu życia, jest ciekawy medycyny indyjskiej i pragnie zmian, to być może ajurweda okaże się interesująca. Sama przyjęłam trochę inny tryb życia i mój organizm jest z niego całkiem zadowolony:)
Tytuł: Ajurweda. Medycyna indyjska.
Autor: Monika Ptak
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Ajurweda to coś znacznie więcej niż medycyna. To cały powiązany z nią styl życia. To połączenie leczenia z duchowością i filozofią. To zbiór zasad, dzięki którym indyjscy mędrcy dożywają w zdrowiu wieku, który jest niewyobrażalny dla zabieganych Europejczyków. Wszystko za sprawą jej holistycznego podejścia do zdrowia człowieka. Dzięki książce Moniki Ptak poznasz podstawy zdrowego stylu życia i zrozumiesz powiązania pomiędzy swoją dietą, a nękającymi Cię dolegliwościami. Medycyna ajurwedyjska obejmuje ćwiczenia duchowe i fizyczne, oczyszczenie całego organizmu, zmianę sposobów myślenia, regulację stanów emocjonalnych, relaks, uzyskiwanie harmonii z otoczeniem. Ajurweda - Twój klucz do zdrowia.
Tak się niefortunnie złożyło, że choroba mnie rozłożyła na kilka dni. Natomiast okładka prezentowanej przeze mnie książki kusi słowami "Tysiącletnia tradycja gwarancją Twojego zdrowia". Tradycja to coś, do czego zazwyczaj jesteśmy mocno przywiązani. A jak jeszcze owa tradycja jest starsza od naszych babć i ich magicznych przepisów na zdrowie (np. syrop z cebuli, coś wspaniałego), to chyba warto dać jej szansę?
Muszę zaznaczyć, że to moje pierwsze spotkanie z Ajurwedą. Rozpoczynając przygodę z tą książką, nie miałam pojęcia, o co chodzi. Pierwsze skojarzenia: Indie, dużo ziół, naparów i jogi. Zobaczmy...
Na całe szczęście publikacja rozpoczyna się solidnym wstępem do całego zagadnienia, także nie będziemy zbytnio pogubieni wśród wszystkich nowych pojęć. O nie, jak teraz patrzę, to jednak dla mnie jest to zbyt zaawansowane słownictwo. Zgubiłam się, dlatego obawiam się, że laicy podobni do mnie będą zniechęceni natłokiem zagranicznych pojęć. Albo po prostu mało filozoficzny ze mnie człowiek.
Rozdziały rozpoczynają się jakimś cytatem, mądrością przewodnią dla prezentowanego zagadnienia.
Przede wszystkim, publikację Moniki Ptak trzeba zrozumieć, nie tylko przeczytać. Prawdziwie zainteresowani treścią i mądrością powinno poświęcić jej kawalątek swojego życia, aby wszystko przestudiować i móc wdrożyć do codzienności. Co więcej, przedstawioną w książce zawartość trzeba czuć, to musi być coś zgodnego z naszym stylem życia.
Według mojej skromnej opinii, najważniejsza jest umiejętność słuchania swojego organizmu i dopasowywanie się do jego potrzeb. Jeśli ktoś poszukuje nowego stylu życia, jest ciekawy medycyny indyjskiej i pragnie zmian, to być może ajurweda okaże się interesująca. Sama przyjęłam trochę inny tryb życia i mój organizm jest z niego całkiem zadowolony:)
| cr: weheartit.com |
Miłego czytania i do usłyszenia!
Ludzi rzekomo można podzielić na tych, którzy wolą Emmę Watson, Emmę Stone lub Emmę Roberts. Obóz fanów tej ostatniej na pewno nie rozczaruje się najnowszą produkcją "Palo Alto", w której Roberts gra pierwsze skrzypce.
Film powstał na bazie historii Jamesa Franco (o życiu nastolatków w jego rodzinnym mieście), który zresztą gra jedną z głównych ról. Reżyserią zajęła się kolejna osoba od rodu Coppolich.
Niestety nie można sobie osobno posłuchać piosenki, bo została stworzona specjalnie do filmu. Być w może w przyszłości ten nostalgiczny kawałek ujrzy zielone światło do bycia singlem.
Całość sprawia wrażenie dramatu, który mógłby przypaść do gustu nie tylko nastolatkom, ale także starszym osobom zainteresowanym przede wszystkim relacjami między ludźmi i wszelkimi psychologicznymi aspektami związanymi z dorastaniem nastolatków.
Osobiście takim osobom mogę polecić film "American Teen", któremu daleko do hollywoodzkiej pompy z żelem na włosach i napisem "Wildcat" na koszulce.
Niestety, warto dodać, że książce nie szczyci się dobrą oceną wśród czytelników. Gdyby nie James Franco, zapewne byłoby jeszcze gorzej...
Co więcej! Doszłam do informacji, że faktycznie James Franco opisał realne wydarzenia ze swojego życia. Niektóre zmiany były znikome: np. Pan B. w filmie to naprawdę Pan G. , który aktualnie odsiaduje wyrok w więzieniu za molestowanie uczennic/y. Na ile jest to twórczość Franco, a na ile sprawozdanie z licealnego życia w latach 90.?
Film powstał na bazie historii Jamesa Franco (o życiu nastolatków w jego rodzinnym mieście), który zresztą gra jedną z głównych ról. Reżyserią zajęła się kolejna osoba od rodu Coppolich.
Niestety nie można sobie osobno posłuchać piosenki, bo została stworzona specjalnie do filmu. Być w może w przyszłości ten nostalgiczny kawałek ujrzy zielone światło do bycia singlem.
Całość sprawia wrażenie dramatu, który mógłby przypaść do gustu nie tylko nastolatkom, ale także starszym osobom zainteresowanym przede wszystkim relacjami między ludźmi i wszelkimi psychologicznymi aspektami związanymi z dorastaniem nastolatków.
Osobiście takim osobom mogę polecić film "American Teen", któremu daleko do hollywoodzkiej pompy z żelem na włosach i napisem "Wildcat" na koszulce.
Niestety, warto dodać, że książce nie szczyci się dobrą oceną wśród czytelników. Gdyby nie James Franco, zapewne byłoby jeszcze gorzej...
Co więcej! Doszłam do informacji, że faktycznie James Franco opisał realne wydarzenia ze swojego życia. Niektóre zmiany były znikome: np. Pan B. w filmie to naprawdę Pan G. , który aktualnie odsiaduje wyrok w więzieniu za molestowanie uczennic/y. Na ile jest to twórczość Franco, a na ile sprawozdanie z licealnego życia w latach 90.?
Miłego czytania i do usłyszenia!




































